piątek, 22 listopada 2013

Szanowny Panie Mikołaju, uprzejmie donoszę, że:

Ty sobie tam siedzisz w blasku kominka, pykasz fajeczkę i może z kryształowego pucharka potajemnie pociągasz co mocniejszego (wiadomo – świętemu nie wypada), czytasz listy od dzieci i całkiem nie masz pojęcia co to się na Ziemi wyprawia. Otóż z pierwszym tchnieniem mglistego listopada, komercyjna machina wciąga Cię w swoje trybiki i mieli, mieli na miazgę i do obrzydzenia. Twoją białą brodą polerują szyby wszystkie banki, witryny sklepowe (i nie tylko) świata! Farbują Twój czerwony kubraczek, jak komu pasuje, pod kolor firmowego logo! Z obawą otwieram lodówkę, abyś mi z niej nie wyskoczył zamieniony w sopelek lodu za jedyne 2,99 w świątecznej promocji!
Kochany Święty Mikołaju, na Ciebie nawet nie chce się już czekać! Zrób coś z tym!
Przynieś tej wstrętnej komercji rózgę, plisss, plisss, plisss! Za karę, że kradnie sacrum, plując profanum, a wszystko pod fałszywą przykrywką magii świąt, o których nie ma, i mieć nie chce, najmniejszego pojęcia. Brr!



PS. Tym razem nie łączę całusków, ani marcheweczki dla reniferów.

4 komentarze: