środa, 18 grudnia 2013

Dialogi rodzinne i takie tam inne sprawy

- Nad czym tak dumasz? – podpytuję małoletniego syna, który zasiadł do (niezbyt) ulubionej czynności pt. „odrabianie” lekcji.
- Muszę napisać rozprawkę na temat jakiegoś cytatu z „Małego Księcia”. 
- I jaki wybrałeś?
- Najłatwiejszy – wzrusza ramionami i pokazuje mi cytat: „Dorośli są dziwni”.
Hm…
Przeczytałam później co też ten mój kochany nastolatek wyskrobał. Najbardziej zastanowiło mnie zdanie: „[…]ludzie dorośli zbyt mało uśmiechają się i rzadko śmieją”.
No, masz! Ciekawe gdzie on takie obserwacje poczynił? Bo jeśli we własnej chałupie, podczas podpatrywania najlepiej znanych mu dorosłych – to, hjuston, łi hef e problem.

Na mężową wigilię w firmie piekę sernik z brzoskwiniami i polewą czekoladową – ponoć ostatnio wszyscy byli zachwyceni. Plus śledzie w pomidorach z rodzynkami (3 kg OMG!). Jutro zaś przygotowania do wigilii klasowej Jędruli. Jędrek wpisał się na listę przy pozycji: chleb… Wyszło z pozoru skromnie, ale to będzie chleb pieczony w domu, prawdziwy, na zakwasie. Zrezygnuję tylko z dodania ziaren lnu, dzieciaki chyba nie za bardzo za nim przepadają. Postanowiłam, gratis, poza klasową „menu-listą” upiec kruche babeczki z biszkoptowym kapturkiem. Jędrek musi uprzedzić towarzystwo, aby uważnie wcinali – bo w jednej babeczce będzie czyhał grosik, nie tylko na szczęście ale i na ich zęby ;)
Na swoją firmową wigilię wpłaciłam kasę. Całe szczęście nie muszę nic na nią przygotowywać, co najwyżej siebie samą. By jakoś wyglądać na tle innych, zestrojonych kuleżanek. I nie mniej odświętnych kulegów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz