poniedziałek, 16 grudnia 2013

Jakoś to będzie

Uf, maraton zawodowy, ale już za chwileczkę już za momencik będzie jakby wolniej, luźniej, ciszej, spokojniej. Później znowu eksplozja pracy w pracy i wreszcie nastanie fantastyczny czas ferii zimowych, na które naprawdę uczciwie zapracowywuję (się).
Od kiedy plany świąteczne nam się wyklarowyły, więcej spokoju we mnie. Jakoś to będzie – wiem, że nie powinno się tym podpierać swojej codzienności, ale co poradzę, że w chwilach opadnięcia rąk, właśnie to magiczne „jakośtobędzie” okazuje się najbardziej skutecznym rozwiązaniem. I cóż z tego, że tymczasowym. Przecież doraźnie można stosować plastry przeciwbólowe… Jakoś to będzie. Aby nie zatracić się w zamartwianiu, jakoś to będzie, aby nie myśleć, nie analizować. Po prostu jakoś to będzie.
Zbyt późno dekoruję dom świątecznymi ozdobami, ale nie było we mnie tego czasu oczekiwania na coś radosnego, nie mogłam się przemóc. Ale teraz… cóż… jakoś to będzie.

1 komentarz:

  1. Jakoś to będzie i jakoś musi być , mów sobie będzie dobrze jakby nie było :)

    OdpowiedzUsuń