niedziela, 1 grudnia 2013

Nowa

Nader często zachodzę teraz do pomieszczenia gospo, które niespodziewanie zyskało na atrakcyjności. Albowiem gdyż zamieszkała w nim nowa pralka. Pralka jest śliczniutka, malutka, zgrabniutka i ma wyświetlacz niczym kokpit statku kosmicznego z Gwiezdnych Wojen. Elegancko do mnie miga i cuda wianki wygrywa gdy tylko programator czyni swoją powinność. Pewnie za jakiś czas ów dźwięk wyłączę, bo mi będzie szargał nerwy, ale póki co wsłuchuję się w jego automatyczne melodyjki i uspokajające mruczenie nowej pralki. Pasjonujących emocji dostarczyła mi lektura instrukcji obsługi – grubymi literami napisano między innymi, aby nie prać w pralce jedzenia i zwierząt. No cóż za przeoczenie technologiczne, a już miałam nadzieję, że w tej nowej da się wyprać kota. Albo na ten przykład lekko zleżałego kurczaka ;)
- Kiedy człowiek kupuje coś nowego to cieszy się podwójnie, nie sądzisz? - podstępnie zagaja Mężon - z ulgą pozbywa się starego, z radością zyskując coś nowego. 
Po czym znacząco zerknął w stronę garażu gdzie pomieszkuje nasz wysłużony, ale całkiem na dobrym chodzie samochód.
Ała! Czuję, że będzie bolało!

1 komentarz:

  1. Aguś jakby ten stary samochód byłby zabytkowy ,no to ja nie wiem czy by nie trza było postawić jeszcze jeden garaż i sentymentalnie trzymać na zabezpieczenie na stare lata :))

    OdpowiedzUsuń