niedziela, 2 lutego 2014

Było miło, się skończyło

Dziś podczas śniadania siedział z nami przy stole Pan Podły Nastrój. No bo: właśnie kończą się ferie zimowe i kończy się zimowa część urlopu Mareckiego. Żegnajcie dłuuugie wieczory, przeciągane do późnych godzin nocnych z muzyczką, książką, filmikiem, kominkiem, eh. A czasem i przy piwku czy przy winku, eh. Kończą się też dłuuugie poranki w łóżku, przeciągające się do wczesnych godzin przedpołudniowych. Znowu trzeba zacząć żyć z zegarkiem i kalendarzem w ręku. Planować wcześniej zakupy, obiady, pranie na czas, i całą masę prozaicznych czynności, które oblekają codzienność w zasłonę nijakiej szarości. Ale z drugiej strony bez tego nie czułoby się wagi chwil poświęcanych na bezkresne oddawanie się przyjemnym stronom życia. Jeszcze chwila, jeszcze dwie i wskoczymy w wyślizgane tory odmierzane stacjami dom – praca – szkoła – obowiązki. Ale przecież udało się przez ten czas nagromadzić pełne walizki energii i świeżości – czas po prostu to wszystko wypakować i czerpać. I już!

A na koniec efekty tfurczych wzlotów ostatnich tygodni – butelkowe kubraczki i j’Aniołki:





2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe te butelki jeszcze takich nie widziałam a i aniołki przesympatyczne z duszą...co do ferii, wakacji..tak jest to fantastyczny czas...ale teraz gdy moje dziewczyny studiują kalendarz jest chyba bardziej luźniejszy , rozciągnięty w czasie jest fajniej,...chyba nie lubiłam tych szkolnych lat, zapakowanych w ciasne ramy...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa :)
      Ja ferie lubię wciąż, ponieważ dzięki pracy sama je też mam ;)

      Usuń