niedziela, 9 lutego 2014

Po co jest zima

W chłodnym i ciemnym miejscu (póki co) ustawiłam cebulkę hiacynta – rośnij bracie, rośnij. W pobliskim  markiecie zakupiłam kwitnącą na biało prymulkę – niech czyni swą powinność – czyli niech zwiastuje wiosnę. Zimę toleruję tylko w kilku przypadkach:
- kiedy idą święta, bo prószący śnieg tworzy pożądany klimat;
- kiedy za oknem mróz, można odpalić kominek;
- moja rodzina jest nartolubna, a ja lubię gdy rodzina jest zadowolona i aktywnie spędza czas, więc śnieg dla tych kilku wypadów na stok jak najbardziej wskazany;
- zima jest jeszcze potrzebna aby ulepić bałwana i umówić się z przyjaciółmi na kulig, ewentualnie na sanki. Poza tymi wyjątkami nie znajduję argumentów dla zajmowania przez zimę aż 3 miesięcy (albo i więcej) w rocznym kalendarzu. Po co?





2 komentarze:

  1. ale szczęście, że zima już sobie idzie :) U mnie temp. na plusie, słońce świeci, ptaki śpiewają, aż mi się serce raduje :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też już wiosna na parapecie...by zimy pozbyć się jak najszybciej...:)) podobno przechodziłam obok twego domu...?? czyż byś mieszkała w Dęblinie..??

    OdpowiedzUsuń