niedziela, 16 lutego 2014

(przed)Wiosenny rekonesans

Pierwszy raz od sylwestrowego nurzania się w stawiku, w wyniku którego dłuższy czas poruszałam się wspomagana kulą, wybrałam się ponordikować. Z Marko i Fafonem uskuteczniliśmy wiosenny rekonesans nad Wieprzem. Za dobrze to nie wygląda – owszę: bazie są, śnieg pozostał tylko w północnych, zasłoniętych przed słońcem zagłębieniach, ale, ale… rzeka skuta lodem. Rozświergotane sikorki bogatki pozwalają jednak wierzyć, że oto gdzieś tam całkiem niedaleko czai się wiosna.




PS. Z kronikarskiego obowiązku odnotuję, że oczywiście żyjemy Zimową Olimpiadą w Soczi i nieustannie kibicujemy wspaniałym sportowcom, i z Ich sukcesów czerpiemy energię! Ja tradycyjnie każde złoto rodaków zraszam łzami wzruszenia, ku niezrozumiałemu dla mnie, ubawie rodziny. Ale tam, całkiem się tym nie przejmuję! Poproszę o więcej takich emocji! 
Dziękujemy!

1 komentarz:

  1. Nasi świetnie się spisali :-)

    Wiosna jest już blisko, ja to czuję :-) choćby po swojej niestabilności emocjonalnej ;-)

    OdpowiedzUsuń