piątek, 28 marca 2014

Włącz egoizm, ojeju...

Wszystkie poradniki kobiety XXI wieku głoszą: od czasu do czasu pomyśl o sobie, nie bój się obudzić w sobie zdrowego egoizmu. Dywagacje na temat tego, jakie są granice wzmiankowanego zdrowego egoizmu i właściwie co się za nim kryje, pominęłam (niezdrową) ignorancją i... po prostu to uczyniłam. Obudziłam, a jakże, a przy okazji i wyrzuty sumienia. No bo jak to: czy ja tak mogę: porzucić dom, pracę, cały rodzinny kramik z Mężonem na czele, kota, psa, ogródek, pralkę, zmywarkę, piekarnik, deskę do krojenia i tę do prasowania, i tak po prostu pomyśleć o sobie? Na caluśkie dwa dni? No nie wiem, nie wiem. Gryząc się okrutnie, naszykowałam wiktuały na okoliczność mej nieobecności, by rodzina z głodu nie padła tudzież nie sponsorowała okolicznych pizzerii. 
Zaś pomiędzy duszoną wołowiną, a naleśnikami powstały hendmejdowe upominki: 



Jaadęęę :)

3 komentarze:

  1. :) Kochana, dzieci masz już duże :) Mąż też dorosły, na takie myślenie o sobie jak ten wypad możesz sobie pozwolić :) Mam nadzieję, że moje plany nie ulegną zmianie i się poznamy jutro :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do zobaczenia zatem jutro :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam to już za sobą i wszyscy dobrze się mają. I nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Robię co chcę. A to, że haruję, to mój wybór, ale wielka frajda.
    Baw się dobrze.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń