wtorek, 29 kwietnia 2014

Smutno. Bardzo, bardzo.

Nie rozstaję się z telefonem, zabieram go nawet do toalety i na ważne spotkania (wyciszam), pocztę sprawdzam kilkanaście razy w ciągu godziny. Czekam na informację od mojego lekarza z kliniki dermatologicznej. Czekam na wiadomość, czy Szanowna komisja, kwalifikująca takich łuszczycowych delikwentów jak ja, uzna mnie, za wystarczająco chorą (jeśli chodzi o skórę) i wystarczająco zdrową (wewnętrznie bez najmniejszych problemików), abym mogła przez najbliższy rok korzystać z refundowanego leczenia biologicznego. Czekam na wiadomość czy darowana mi będzie czysta (bez objawów choroby) skóra. Póki co, starannie dobieram garderobę każdego dnia, tak aby zakryć jak najwięcej – choć to trudne bo jak ubrać twarz? dłonie? Dobieram garderobę tak, aby uniknąć też pytań: czego tak ciepło się ubrałaś? 
Idzie majowy łykend, odetchnę od tego nieustannego maskowania. Jakie to szczęście, że mieszkam na końcu mojej prawie wiejskiej ulicy, z dala od sąsiadów, z przestrzenią i wolnością.

[Kończy się kwiecień ale już tyle w nim maja. Żółty mniszek szaleje w trawniku, który znowu nadaje się do koszenia. Wczoraj wspólnie z Marko zrobiliśmy porządek w warzywniku – późno wiem, ale jakoś wiecznie brakło na to czasu lub chęci. Przez moje lenistwo, na grządkach rozszalały się poziomki. Zachowują się jak chwaściory ekspansywne. Błędem było sadzenie ich w warzywniku – zagarniają każdy centymetr grządek. Planuję całkowicie je wykopać i wyeksmitować pod olchy, niech sobie tam robią co chcą. Ale to już po owocowaniu – no bo jednak obfitość kwiecia na poziomkowych krzaczkach kusi.]


Ech… szukam chwil by uciec od tego oczekiwania i niepokojącego pytania: Czy?


6 komentarzy:

  1. czytam i ... jakbym słyszała wewnętrzne ja - ukrywanie :( ...z ta różnicą, że ja nie czekam na taki telefon ... czemu jeszcze ?? nie wiem ...
    Agnieszko - bardzo mocno trzymam kciuki ... aby ten telefon zadzwonił do CIEBIE z najważniejsza pozytywną informacją zwaną = ZDROWIE !!!!!!!
    pozdrawiam agawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aguś :* Ja też trzymam kciuki za Twoje zdrówko i powrót do... biegania ;)

      Usuń
    2. powrót do biegania ;) brzmi ...nieźle :) ja niestety tylko kibicuje mojemu mężowi ... arytmia nie pozwala na takie wyczyny ;) pozostaje mi kijkowanie nordikowe ;) teraz zbieram siły na powrót do zdrowia - "wirusik mnie przytulił" - bo przed nami (jak to dumnie brzmi) Cracovia Maraton 18 maja i musze MIEĆ BARDZO ZDROWE I WYDOLNE GARDŁO :)

      Usuń
  2. trzymam kciuki jak najmocniej, mi sie na cale szczescie udalo zwalczyc to wszystko psychicznie i przestalam sie ukrywac, mysle ze latwiej mi przyszlo pokazywac plamy niz rozstepy ktore rowniez mnie nie oszczedzily... mam nadzieje ze sie uda wlaczyc to leczenie a noz widelec sie uda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Musi się udać! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też przyłączam się do kciukotrzymaczy !! :) Niech ten telefon zadzwoni i poda dobre informacje :)
    pozdrawiam serdecznie - yagga :)

    OdpowiedzUsuń