wtorek, 1 kwietnia 2014

Toruński weekend

Po wyjeździe zostały fotki i wspomnienia. Wszystko to razem wywołuje we mnie uśmiech i uczucie takiego ciepła na sercu. Warto od czasu do czasu odłożyć na bok swoje obowiązki i zrobić coś dla siebie. Spotkać się ze znajomymi i przyjaciółmi niewidzianymi na co dzień, jakby całkowicie z innej bajki, innego środowiska, różnych miast, takich, z którymi mam kontakt od czasu do czasu, a jednak łączy nas mocna nić sympatii i zrozumienia. Lubię ten czas rozmów o sprawach i ważnych, i błahych. Komasacja dobrych emocji dodaje energii. Toruń dość dokładnie zwiedzałam z rodzinką kilka lat temu, podczas zlotu  w 2007 roku. Tym razem starczyło czasu tylko na nocne spacery przepiękną toruńską starówką, tak gwarną, ale jeszcze nie przeładowaną wakacyjnymi turystami… Potem długaśnym mostem, na Kępę Bazarową, gdzie jest idealny punkt widokowy nad Wisłą, który koniecznie trzeba odwiedzić gdy Stare Miasto wyłania się z mroku, oświetlone na drugim brzegu rzeki.




Wszystkim, dzięki, którym ten weekend był dla mnie wyjątkowy i po prostu DOBRY, bardzo dziękuję. Z Torunia, w walizce przywiozłam nie tylko piernikowe serca dla moich najbliższych, ale też ogromny bagaż pozytywnej energii, która niby nic nie ważyła, a jednak dodała wagi mojej codzienności.
Podróż powrotna (beznadziejnie zaniedbanym pociągiem, choć wykupiłam bilet w pierwszej klasie!!!) minęła mi błyskawicznie, ponieważ troszkę odsypiałam te nocne toruńskie spacery. Cieszę się, że udało mi się nie tylko wyrwać coś dla siebie z tego weekendu, ale też zdążyłam spędzić czas z rodziną. Zdążyłam spotkać się z Michałem, zdążyłam usmażyć mu naleśniki. Był też czas na to aby wypić kawę z Marko na ławce-bujawce. Zdążyłam na „nasz” zachód słońca. Zdążyłam zrobić przegląd rabatek, aby poszukać na nich pierwszego dotyku wiosny...
Gdy zaś ja udzielałam się towarzysko w mieście Mikołaja Kopernika, Marko dobudował dwie budki lęgowe i tym samym na naszych olchach mamy prawdziwe ptasie osiedle. Kilka posesji dalej, bociania rodzina już od tygodnia mości gniazdo dla kolejnych bocianich pokoleń.
Wiosna.



4 komentarze:

  1. I długaśny most mnie wykończył ;)))
    a w pracy ciężko oj ciężko
    miło było Aguś być z Wami wszystkimi w Toruniu
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że wróciłaś z naładowanymi akumulatorami.
    Toruń piękny na Twoich kadrach.
    Budki rewelacja.
    Upajaj się wiosenką.
    Pa

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. To było miłe spotkanie :-) cieszę się, że miałam okazję w nim uczestniczyć :-)

      Usuń