czwartek, 15 maja 2014

"Powstanie Warszawskie"

W miniony łykend zgarnęliśmy pokolenie młodsze (syn - gimnazjalista) i starsze (teść - historyk) do kina na film „Powstanie Warszawskie”. Zrobił na nas wszystkich wrażenie. Niby fakty znamy, niby zdjęcia z Powstania widziane niejednokrotnie, niby wiemy kto, co, komu i dlaczego, niby… A jednak wszystko jakby pierwszy raz. Film nie jest tak zwyczajnie wzruszający, absolutnie nie jest ckliwy. Nie jest wprost emocjonalny. Ale ma w sobie ładunek realizmu i autentyczności, które po prostu wciskają w fotel. I wyłuskują te emocje z zakamarków naszego rozumu, wiedzy, wreszcie serca. Dopiero po jakimś czasie dochodzi do człowieka, że to nie kartonowe atrapy, nie rekwizyty, że to nie studio filmowe, pomimo tego, że niektóre ujęcia były reżyserowane przez wojennych operatorów kroniki.
Nie do końca podobała mi się dopisana fabuła, ale rozumiem, że twórcy szukali jakiegoś „spinacza”, klamry.
Niektóre kadry poruszyły osobiste struny. Bo przecież w tłumie ludzi, pędzonych przed niemieckim czołgiem, mogła dreptać w strachu 16 letnia wówczas babcia Marka - Wandzia, która czas Powstania spędziła na Czerniakowskiej. Bo ta wąska ulica, usłana martwymi ciałami mogła być tą, którą Babcia wspominała kiedyś, opowiadając nam o swojej wojennej młodości w powstańczej Warszawie. A może gdzieś wśród gruzowisk przemykała wraz z innymi sanitariuszkami, ciotka Janka, która za kilkanaście dni skończyłaby 100 lat, a dożyła „tylko” 97?
Kiedy opuszczałam kino (bardzo ciche w czasie projekcji i NIKT (!!!) nie wszedł na seans z popcornem), pomyślałam, że mimo wszystko jesteśmy szczęśliwym pokoleniem, bo nie musimy w ciasnej piwnicy szyć igłą… granatów!
Po takim filmie szuka się jakiś pozytywnych akcentów, które dają nadzieję, że jednak życie było i jest silniejsze, że warto, że nie wszystko stracone, że przecież komuś z tej ogromnej rzeszy ludzi, musiało się udać! Dlatego z radością przeczytałam historię małżeństwa państwa Biegów, których powstańczy ślub został udokumentowany w filmie. Przeżyli Powstanie, wojnę. Swój wojenny ślub zobaczyli  w kronikach kilkadziesiąt lat później. O ich losach można przeczytać między innymi tutaj: Połączyły ich kółka do zasłon. Prawdziwa historia powstańczego małżeństwa



Warto też zajrzeć tutaj: Rozpoznaj

Koniecznie idźcie do kina.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz