niedziela, 15 czerwca 2014

Piłka jest okrągła i takie tam przy południowej kawie

Zaszyłam się w ciszy sypialni by we względnym spokoju wypić drugą dziś kawę. Nasz dom zamienił się w sportowe centrum komentatorskie. Za oceanem w jednej Ameryce ruszyły mistrzostwa świata w nożną, a w drugiej finałowe rozgrywki NBA. Pomiędzy jednym a drugim oczywiście F1 się wciśnie i samochodowy dwudziestoczterogodzinny maraton Le Mans. Obstawione wszystkie TV i laptopy osobiste, w tym czasami nawet mój! I się na to godzę! Ech. Finałowy mecz mistrzostw obejrzymy już wakacyjnie na obcej ziemi. Bo w tym roku postanowiliśmy zaszaleć i popodziwiać południe Europy. Zdecydowanie moczenie tyłka w Adriatyku jest kuszącą perspektywą. Wybieramy się wspólnie z przyjaciółmi, więc zapowiada się piękny czas. Przewodniki kupione, niezbędna papierologia pozałatwiana, teraz aby tylko doczekać początku urlopu, końca roku szkolnego/akademickiego, międzyczasie dmuchać i chuchać na kasę na koncie i można pakować walizki :)
Największy problem, jak na razie, mamy ze zwierzakami. A właściwie z psem, bo kot wiadomo – aby micha pełna, kuweta czysta i totalna ignorancja czyja ręka to czyni. Ale z Fafem sprawa jest bardziej skomplikowana. Póki co obsługi zwierząt – szczególnie psa – Marko uczy swoją matkę. Bywa komicznie.

Kawa dopita, gnam do ogródka, bo poziomki się wzięły i wściekły w tym roku. Ogrom!

2 komentarze:

  1. Superrrr :) Takie wakacje to pozwolą Ci wypocząć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadza się Ula, nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń