wtorek, 12 sierpnia 2014

Jak co roku - perseidy...

Był upał, teraz wszystko skąpało się w deszczu. Chmury zazdrośnie skryły nocne niebo i było niebezpieczeństwo, że nici z podglądania spadających meteorów. Jednak coś tam się rozchmurzyło, odsłoniło. Spoglądaliśmy całą rodziną z głowami zadartymi w niebo. Niezbyt długo, bo noc okazała się… chłodna! Ja dostrzegłam trzy śmigające w stronę Ziemi gwiazdy, w tym jedną wspólnie z Marko – to chyba dobry znak? Wspólna gwiazda, a czy wspólne marzenie? Tego nie wiemy. Bo przecież marzenia to tajemnica. Aż do chwili gdy się spełnią…
Dzień za dniem tupta, z każdą chwilą coraz szybciej i szybciej. Z olch na potęgę sypią się liście, szczególnie kiedy silnie wieje podczas burz. Bociany już wyszkolone w lataniu. Ogórki zakiszone, na warzywnym targu orgia owoców i warzyw – uwielbiam te aromaty, kolorowy misz masz dojrzałego lata.

Idę spoglądać w niebo…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz