piątek, 26 września 2014

A mój kolega powiedział...

Mój kolega (pozdrawiam Stef) zwykł mawiać:
- Kiedy coś mi w życiu nie wychodzi, albo dopada mnie niewiara we własne możliwości, to wyciągam kosiarkę i koszę. Odwracam się i widzę skoszony trawnik – wymierny efekt MOJEJ pracy. EFEKT, coś co mi wyszło, udało się. Coś, co z przekonaniem pozwala mi wykrzyczeć: hip hip hura, zrobiłem, jestem wielki, potrafię!
Jako, że właśnie pracuję nad dwiema rzeczami: programem ku czci i... sobą, to potrzebuję takiego motywatora – unaocznienia, że coś potrafię, że osiągam. A niechby to była pierdoła, ważny jest efekt! Ponieważ po niegdysiejszym zepsuciu przez mnię kosiarki, Mężon raczej mnie do niej nie dopuszcza, no i sezon jakby nie służy, złapałam w ręce nóż i szydełko. Nożem sprawiam warzywa i owoce do gara, a szydełkiem odziewam słoiczki. I kiedy tak popatrzę na EFEKTY swojej pracy, to wraca wiara, że wszystko co robię i w innych, "większych", dziedzinach, uda się – a więc program ku czci okaże się sukcesem i praca nad sobą też.
Czego sobie bardzo życzę i za SIĘ trzymam kciuki. O!



   
 dynia                                         pomidor

papryka, pomidor, śliwka, dynia


Było o przyjacielu inspirującym, będzie o rozweselającym:

- Maciek, czytaj „Ten obcy”, bo za tydzień będziecie przerabiali na polskim – woła Ania do dziecka swego Macieja.
- T E N...   O B C Y… – literuje z emfazą tata Macieja, Tomek, akcentując niemalże każdą literę – Nigdy tego nie przeczytałem. Już sam tytuł mnie przerażał  – Tomcio mówi poważnie, jak to Tomcio, a ja nie mogę powstrzymać śmiechu.


I takiego weekendu życzę - inspirującego i wesołego :)



8 komentarzy:

  1. Aga , efektowne te Twoje słoiczki :)
    Trzymam kciuki !
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A wiesz...... właśnie sprzątałam w moim starym ,przepastnym kredensiku, i.... wpadła mi taka fajna ubrana buteleczka , po kilku latach spróbowałam tyci jej zawartości , pyszne i grzeje ! dojrzało smakowicie , masz rękę i do igły i do pichcenia jak i pióra :)
    Miłego wieczoru i spokojnej niedzieli .

    OdpowiedzUsuń
  3. słoiki ja robię, lato zatrzymuję w słoikach, ale takich cudnych "ubranek" nie mam i chyba nie umiem zrobić, choć troszeńkę szydełkuję...
    Serdeczności...
    Niech przeczyta "Tego obcego", bo nie ma nic gorszego jak lekcja z lektury, której nie przeczytano :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie fajne te słoiczki. Szydełkiem machać pewnie każdy może się nauczyć, ale te pomysły - to jest to!
    Tak mi się ta sztuka podoba i nie mogę się przełamać, żeby zacząć.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martio, inspiracji zawsze można poszukać :)

      Usuń
  5. I ja kciuki trzymam za powodzenie Twoje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słoiczki jak znalazł na zimowe wieczory, a ubrane cudnie :) Pozdrawiam Monika

    OdpowiedzUsuń