środa, 15 października 2014

Po 14 października, uf!

Fiku miku, po premierze programu 'ku czci". Strasznie fajnie się pracowało. Chociaż na początku moi „aktorzy” mocno kręcili nosem na scenariusz: 
- Gooommmbroowicz? Błe, to nudne.  
Wcale nudne nie było – daliśmy radę ożywić to, co Wielki Witold (hehe) raczył tak wnikliwie obsmarować na kartach „Ferdydurke”.
Sprzyjał też klimat współpracy z nową ekipą sceny, gdzie zwykle miewam swoje małe „premiery”. Nawet zbytnio nie denerwowałam się, ot zwyczajny, taki motywujący stresik. Po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że jeśli w coś bardzo mocno wierzę i jestem tego pewna, to, to wyjdzie. Muszę tylko spowodować aby moja wiara i energia udzieliła się drugiej stronie. 

A tak na marginesie, Gombrowicz to się w grobie skręca ze śmiechu, że to co obśmiał w „Ferdydurke” odbiło się w lustrze i oto wtargnęło na szkolne sceny kabaretowe.  
Tak, tak, „zapamiętajcie sobie, bo ważne”
Zachwycamy się Gombrowiczem, bo wielkim prześmiewcą był!

Pozachwycajmy się i Basią Kurdej Szatan, moją tegoroczną inspiracją :)



1 komentarz: