piątek, 5 grudnia 2014

Roboty

Panowie energetycy, co to szaleją na naszej prawie wsi, tym razem sprezentowali nam cały dzionek bez wody. Nawinęła im się jakaś rura pod łychę fikuśnej kopareczki i bach – nima wody. A tu goście na horyzoncie. Do wieczora woda do rur wróciła i naszym gościom nie groziła wizja latania za stodółkę. Hm, hm, w dodatku nie naszą, bo nie posiadamy, tylko pani sąsiadki.
Inną zaś razą, wracamy z pracy, a tu ledwo możemy pod swoją bramę podjechać. Panowie stwierdzili, że nowy słup z potencjalną latarnią, wyjątkowo efektownie będzie się komponował mniej więcej tak bliżej środka drogi przejazdowej. Chyba ich nawiedziła lokalizacja pobliskiego lotniska – może stwierdzili, że śmieciara, tudzież pług śnieżny fatygować się będzie do nas drogą powietrzną?
Jak to we wszystkim, na wszystko i każdemu trzeba patrzeć na ręce. A Szanownym Fachowcom to już w szczególności. Na szczęście Mężonowi udało się panów energetyków przekonać, że słup przesunięty dosłownie o pół metra, nie zniweczy planów modernizowania wszechświata.
Aż się boję jakie to jeszcze czekają nas atrakcje przy tym energetycznym liftingu naszej dzielnicy…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz