niedziela, 11 stycznia 2015

Wieje!

Wieje, ryczy, dmucha, a wczoraj dodatkowo lało, błyskało i grzmiało.Olchy kiwają się we wszystkie strony świata i mam nadzieję, że nie omdleją z hukiem, zawadzając szczytem koron o okno michałowego pokoju. Nocą od wiatru runął nasz domek-karmnik dla ptaków, a ciężki jest skurczybyk, z litych dech. Faf ma obłęd w oczach, całkiem rozkojarzyła go ta aura. I trudno iść na spacer gdy szarpie człowiekiem wte i wewte, odśnieżać nie ma co, bo śniegu brak. Ograniczyłam więc swoją aktywność do samych przyjemności.
Oglądam filmy. Aktualnie na topie filmowa adaptacja „Wojny i pokoju” (ach ten książę Bołkoński, imponująca scenografia i cudowna muzyka Jana Kaczmarka).
Czytam. Utonęłam w „Damach złotego wieku” Kamila Janickiego. Świetne tomisko ukazujące portrety kobiet z rodu ostatnich Jagiellonów. Najwięcej tam oczywiście Bony, a to jedna z moich ulubionych kobiecych postaci historycznych. Powieść skonstruowana jest interesująco dla czytelnika, niekoniecznie będącego za pan brat z historią. Autor ożywia historyczne źródła, przez co poszczególne wydarzenia, bohaterowie, stają się bardziej plastyczni i książkę czyta się po prostu... lekko. Zajmująca lektura, pełna ciekawostek i różnych smaczków.
W przerwach między jednym a drugim, zatrzymuję się przed wielką taflą lustra, aby popodziwiać nową „mnię” – a co!
No i jak co roku, przygotowałam Aniołka, który powędrował na licytację WSOŚP’ową. 


Słucham muzyki, na przykład takiej o, pięknej:

1 komentarz:

  1. Podoba mi się - "Ograniczyłam więc swoją aktywność do samych przyjemności." Tez tak zrobię:) Pozdrawiam Ella

    OdpowiedzUsuń