wtorek, 24 marca 2015

Wiosenne mycie okien czas zacząć!

I wylegli w sobotę tropiciele wiosny. Na wszystkie trasy, ścieżki, łąki, nadrzeczne trakty. Ci co biegają, nordikują, spacerują. Sami, z dziećmi, przyjaciółmi, znajomymi z bloku, zakochani i ci co niekoniecznie. I panowie wędkarze z wędziskami i siateczkami pobrzękującymi buteleczkami z piwem. Rowerzyści i rolkarze. Ci co z psami i bez psów. A nawet z kotami - moi znajomi kociarze mają takiego rudego Fredka, który podąża ich śladem podczas spacerów. I grupki wesołe z Marzannami defilowały ścieżką nad rzeczkę. Sądząc po ilości zatopionych panien Marzann w naszym tylko Wieprzu, to zima szanse na powrót ma marne.
W małym wiaderku, na okiennym parapecie zakwitły fioletowe hiacynty, pachną odurzająco.  
Koty drą japy pod naszymi oknami. A słońce odziera ze złudzeń moje okna, które wołają złośliwie "umyj mnie, umyj". Z prac ręcznych zdecydowanie preferuję te z konotacją artystyczną, dlatego wieczorami zasłaniam okna drewnianymi żaluzjami, aby nie widzieć zalegającej na nich warstwy pozimowego kurzu, rozkładam na stole swój kramik i o:




Poranna kawa dopita, kramik robótkowy zamknięty w pudle, nie mam wyjścia - przede mną akcja "okna", bo ponoć ma padać lada dzień. A tylko pierwszy wiosenny deszcz potrafi złagodzić cierpienie włożone w pucowanie okien, ech...

3 komentarze:

  1. Moje okna jeszcze czekają.Z maszyną do szycia się właśnie przeprosiłam i przeróbki i naprawy na tapecie.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenie :) Najgorzej się zabrać potem już z górki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeurocze! Dama z winną duszą,w kapeluszu... boska :D

    OdpowiedzUsuń