niedziela, 15 marca 2015

Wiosny, wiosny mi cza!

Chciałabym aby już była wiosna. Najlepiej taka od razu majowa. By dom utonął w zieleni. I aby zakwitły kwiaty. Białe, żółte, czerwone, fioletowe. Wszystkie. A w budkach lęgowych na olchach, zamieszkały rozwrzeszczane, ptasie rodziny. Zimy niby nie było, człowiek nie zdążył wymarznąć, a jednak za wiosną tęskno. Nowa łopata do odśnieżania, ta co to ją Marecki dostał od Św. Mikołaja, ni razu nie zaznała śniegu. Starczy na jedną zimę więcej. Mniemam.
Surowy pejzaż, wciąż ciemnawe, zachmurzone dni, przytłaczają. Chcę już wypić kawę na tarasie, pobujać się na ławeczce i obserwować bociany szybujące na horyzoncie. Ściągnąć grubą kurtkę, rzucić w kąt ciepłą czapkę z puchatym pomponem. Tęsknię za zwiewną niebieską sukienką, którą niedawno kupiłam w zdecydowanie mniejszym rozmiarze niż rok temu. I żeby pachniało koszoną trawą, fiołkami i białymi kwiatami owocowych drzew.
Chcę wiosny. I już.

3 komentarze:

  1. Żeby pachniało koszoną trawą, fiołkami i kwiatami z sadu ... i żeby zakwitła w nim cebulica i zalała lazurem, i krzaki bzu, i żeby mój ukochany słowik śpiewał dzień i noc, jak ostatniego roku ...
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę że nie tylko ja się rozmarzyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. już jest prawie...już rozkwita:):)

    OdpowiedzUsuń