środa, 8 kwietnia 2015

Jak zwykle

Nie jest dobrze zaczynać tydzień pracy w środku tygodnia, szczególnie po dłuższej przerwie. I to przed ważnym wydarzeniem służbowym. Program artystyczny „ku kolejnej czci” wszedł w fazę prób generalnych, nagłośnieniowych i tak dalej. A tu z samego rana cudne wieści: dwóch artystów chorych. Jeden nie umierający, więc jest szansa, że będzie na czas. Ale ten chorszy już nie, więc cza szukać dublera, psia mać. Jedna artystka ma w tym czasie mega ważną próbę czegoś innego, a kolejna ma urodziny, więc trzecia i czwarta muszą, no muszą, być na urodzinowej pizzy. No nijak się na umówioną próbę o 16 nie wyrobią. Dałam akademicki kwadrans i obiecałam, że po premierze będą jak zwykle muffinki, własnoręcznie przez panią reziser wypieczone (no, bo sorko już po poście, to my możemy). Motywacja ma różne oblicza, jak się okazuje. Boszzz mój, boszzz, daj mi przeżyć w spokoju najbliższe dni i aby jednak wszystko się poskładało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz