wtorek, 21 kwietnia 2015

Malborski weekend cz.1

Jędrek rano przeczyścił uszy (aby lepiej słyszeć) zjadł owsiankę z orzechami (dla lepszego pomyślunku), wdział na chudy grzbiet pierwszą w swoim nastoletnim życiu prawdziwie męską marynarę, dzieło zwieńczył granatową muchą w czerwone kropeczki (dla efektownego wyglądu), postawił grzywkę na żel (a to już z niewielką pomocą matki) i pognał rowerem na swój egzamin gimnazjalisty. A ja - kawka, ptaszki świergolą za oknem, kot łazi tam i z powrotem. Ignoruję stertę prasowania, wspominam miniony weekend.

Do Malborka dotarliśmy razem z Grzesiem i Marzenką ich osobistym pendolino, gdzieś tak tuż po północy. Panowie oczywiście od razu uczcili przyjazd buteleczką czegoś mocniejszego, a my kobitki cóż, z braku korkociągu, plany związane z obaleniem wytrawnego białego, musiałyśmy odłożyć na inny dzień. Na piątek zaplanowaliśmy podbój Trójmiasta. Ostatecznie polansowaliśmy się na sopockim molo z mega pyszną latte w przymarzających łapkach. A wiało, że ojej! Ale i tak było pięknie. Bałtyk sfalowany. Szumiący. Mewy dzielnie walczyły z wiatrem, momentami jakby stały w miejscu, pokonując silny wiatr. Niestety Gdynia, choć powitała nas słońcem i dywanami różnokolorowych bratków, momentalnie utonęła w przenikającym nasze kurtki wietrze i przelotnym deszczu. Schroniliśmy się w klimatycznej tawernie przy Skwerze Kościuszki i zjedliśmy po słusznym dorszu w chrupiącej panierce. Solidarnie wszyscy jak jeden mąż natenczas olaliśmy dietę ;) Zapijając oczywiście kolejną latte. Szybki trucht wzdłuż nabrzeża z zakotwiczonymi statkami - muzeami - ORP Błyskawicą i Darem Pomorza. O tej porze jeszcze niedostępne dla takich przypadkowych i zdesperowanych turystów, ale z drugiej strony kto by ich nie znał :)


Kiedy wróciliśmy wieczorem do malborskiego Wielbarku Na Skarpę, byli już prawie wszyscy nasi przyjaciele i znajomi, z którymi byliśmy umówieni na ten łykendzik. Do późnej nocy rozmawialiśmy, tańczyliśmy, opowiadaliśmy co tam u nas przez ostatni rok się działo. Fajny czas… Nie do opowiedzenia. Taki bardziej do współ-przeżycia...

cdn...

1 komentarz:

  1. Fajny wypad mieliście , współprzeżywający , pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń