niedziela, 24 maja 2015

Cicha niedziela

Z niedzielnego kijkowania, przytaszczyłam wiecheć łąkowych kwiatów. Pierwszy bukiet w tym sezonie. Rumianki zrywałam na zboczach wału, a niezapominajki nieopodal naszego domu. Niedziela taka cicha, ciszą wyborczą i ciszą natury. I tylko ptaki, i świerszcze. Chłodne majowe powietrze. Otulona pomarańczowym kocykiem, dzień zakończyłam na hamaczku. I nawet książki nie chciało mi się czytać. Po prostu dałam ukołysać się spokojem. Ale wcześniej, z samego rana upiekłam chleb z grubą posypką słonecznika i aromatycznego kminku. Przygotowałam dietetyczną wałówkę dla syna studenta, któren to przybył do rodzinnego domu, by, nie tyle uzupełnić zapasy, co zagłosować. Fajnie tak wspólnie z synem iść na wybory. Kolejnego prezydenta, za pięć lat, będziemy wybierali już i z Jędrkiem.
- Dziękujemy za rodzinne głosowanie – pożegnała nas pani z komisji wyborczej.
- A w dobrej kratce postawiliście krzyżyk? – upewnić chciał się Michał, bo tym razem głosowaliśmy wszyscy tak samo.
Tymczasem cichutko...




2 komentarze:

  1. Lubię takie niedziele, ciche i spokojne, kiedy życie przestaje pędzić, codzienność staje się odświętnością, a wszystko we mnie się wycisza. Wtedy jestem najszczęśliwsza chwilą - tym, że moi chłopcy są obok, że mamy dla siebie czas, że wszyscy jednakowo czujemy to zatrzymanie, potrzebne w pędzie dni.
    Bukiet prześliczny! U mnie w wazonie różowe goździki, a na biurku konwalie, które zbyt szybko przekwitły...
    Pozdrawiam cieplutko:)
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moniko czuję się zaszczycona Twoją wizytą u mnie :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń