sobota, 6 czerwca 2015

Goście byli

Przedłużony weekend z ogromem słońca jest jak obietnica pięknego lata. Czuje się przez te dni smak wakacji. Oddaję się w pieszczotliwe objęcia słońca, bo jest ono moim sprzymierzeńcem w walce z chorobą. By nie tracić ani promyka, znielubione prasowanie sterty prania, uskuteczniałam wczoraj na tarasie. W stroju kąpielowym, z białym kapelutkiem na głowie, przy desce do prasowania, musiałam stanowić nie lada widok dla spacerowiczów nadwieprzańskich. Ale urok mieszkania na końcu wsi, we własnym domu z dużą przestrzenią daje swobodę. Plecki mam za to opalone, że hoho! Dziś natomiast spędziliśmy piękne popołudnie z naszymi przyjaciółmi, Marzenką, Grzesiem i ich córeczkami. Cudnie było nam w cieniu frontu naszego domu, cudnie w pełnym słońcu na tarasie. Bo tak galopowaliśmy to tu, to tam, w zależności jak nam się chciało. Blanusia, wschodząca gwiazda piosenki, dała nam piękny koncert swoich umiejętności. Gabrysia tworzyła bajkowy nastrój, puszczając mydlane bańki. Goście pojechali z zakwasem do chleba (bo się poprzedni Marzence wziął i zmarnował niechcący) i naręczem mięty pieprzowej, z której to Marzenka obiecała wyczarować miętówkę na nasze spotkanko, które nastąpi niebawem.

Wieczorem wzięłam kije i sobie poszłam na łąki. Łosi znowu nie spotkałam, ale za to trzy ropuchy i owszem. A brzydkie były, że ach! Teraz jest prawie noc, z rechotem żab, pohukiwaniem sowy, kursującymi nisko nietoperzami, gasnącą poświatą zachodzącego słońca, i błogą świadomością, że jutro też jest wolny, słoneczny dzień.


2 komentarze:

  1. Pięknie utrwaliłaś ten bajkowy nastrój; patrząc na zdjęcie znów poczułam się małą dziewczynką, dla której w każdej mydlanej bańce ukryte jest jedno marzenie... Zazdroszczę Ci tych odgłosów nocy; u mnie już dziś za oknem miasto, a jeszcze wczoraj tatrzańska ciemność, w której wiele można zobaczyć.
    Potrzebujemy takich dni zatrzymania inaczej, z ludźmi, którzy są bliscy i z którymi nam "po drodze". takich dobrych, słonecznych chwil życzę jak najwięcej!
    Tatry o Ciebie pytały:) Powiedziałam, że sama im opowiesz, co u Ciebie:)
    I cieszę się, że nie wpadłaś. Wyciągniętą dłoń zostawiam. Tak na wszelki wypadek.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, jaki piękny bukiet! I czas jakże sympatycznie spędzony. Moje żaby tez już zaczęły swe koncerty...
    Zatęskniłam za puszczaniem baniek :)

    OdpowiedzUsuń