czwartek, 4 czerwca 2015

Poranek

Poranek przesiąknięty zapachem akacji, jaśminu i przełamany ostrą wonią czarnego bzu. Dom uspany świątecznym dniem. Kot szwenda się po stole, z uporem maniaka wypija wodę z ceramicznego kubeczka, w którym stoją róże. Pies patroluje obejście, przegania ptaki, obszczekuje wałęsające się nad Wieprz psy. U sąsiadów chyba kura zniosła jajko, bo drze się niemiłosiernie. Dziś zaplanowałam leniwy dzień. Z książką. Wieczorem pójdę na długi spacer. Podobno w naszej okolicy szwendają się… łosie! Muszę koleżkę spotkać! Tymczasem na naszym stole przysmak od kolegi polującego na czyniące na polach spustoszenie dziki – kiełbasa z dziczka właśnie. Wyborna, oj wyborna.
Kwiaty na tarasie podlane, pierwsze wiosenne bukiety łąkowe przekwitły, czas skomponować nowe.
Ale to później…

3 komentarze:

  1. Poczułam ten zapach akacji i jaśminu, przełamany czarnym bzem... I wyraźnie odczułam tę atmosferę zwolnienia i świątecznego zatrzymania. I jako empatka, odebrałam też sygnał "dołu", przy którym stanęłam z wyciągniętą ręką. Abyś do końca nie wpadła:) Czasami dostajemy takie prezenty, których wcale nie chcemy, ale dzięki nim doceniamy zwyczajność, w której nic się nie dzieje. Wciąż się uczymy, poprzez trudne doświadczenia, odkrywać szczęście w drobiazgach i umieć się nim cieszyć, bo to jest sztuka.
    Mój dzisiejszy poranek zapachniał wilgotną mgłą, unoszącą się nad Tatrami. Długo mnie tutaj nie było i nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak tęskniłam... Doceniam każdą chwilę tutaj, dzieląc ją z moimi chłopcami i odkrywając przed nimi prostą radość, jaką można mieć w chodzeniu...
    Pozdrawiam bardzo ciepło!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ piękny masz weekend Moniko... Tatry.., dawno w nich nie byłam, ale dzięki Twojemu wpisowi już czuję ich zapach, już widzę tego śpiącego niewzruszenie od tysięcy lat Rycerza, z Giewontem zamiast nosa :)
    ps. Dzięki za dłoń - nie wpadłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. lubię czytać takie posty :) jakbym tam u Ciebie była, normalnie aż kiełbasą mi zapachniało :D

    OdpowiedzUsuń