środa, 9 września 2015

Tęcza, taka zwyczajna, na niebie

Słońce we współpracy z deszczem maluje tęczę nad "naszą" łąką, kolorowy most, taką swoją ścieżkę do jesieni.


Wakacje odeszły w zapomnienie, czas przestawić się na rytm praca-dom-szkoła-jakiś-weekend-wolny-się-trafi. Wstaję teraz godzinę wcześniej, niż przed wakacjami. Dojazdy dziecka do szkoły wymuszają inny rytm dnia. Czy fajniejszy? Nie wiem, wciąż się go uczę. Zresztą Jędrek już zdążył się przeziębić i póki co ze dwa najbliższe dni pośpimy dłużej.
W pracy tonę w papierach, boszsz jak ja tego nie znoszę. Postanowiłam na ten nowy rok w pracy, być systematyczną, niczego nie odkładać na później, robić wszystko na czas, a nawet z wyprzedzeniem. Nade wszystko zaś ustalać priorytety, bo czasami to się gubię w nawale spraw. Ale się nie da, no normalnie sie nie da sie! Bo ledwo człowiek włoży ręce w jedno, już mu na plecach wisi, coś co trzeba zrobić na wczoraj. Każdy ma malutką prośbę, każdy woła: "Aga, w wolnej chwili weź, zrób, pomyśl, napisz, poszukaj, pomóż, przygotuj, opracuj, prześlij", a przecież mam całą masę rzeczy swoich, bieżących, tych co muszę ja, bo tak!
Z utęsknieniem czekam na weekend, który mam calusieńki wolny, i który spędzę bardzo rodzinnie. U Michała we Warsiawie. Nie mogę się doczekać! Będzie pizza w nowym piekarniku! I trudno, będzie NIEdietetyczna! A co tam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz