niedziela, 11 października 2015

Tymczasem

Nie lubię nadchodzącego tygodnia. To znaczy nie lubię go tak mniej więcej do środy. Później będzie lepiej. W środę mam występ swojej grupy kabaretowej, a zanim to nastąpi mam kilka prób technicznych, generalną i tak dalej. Okrutnie tego etapu swojej pracy nie lubię. Mocno mnie stresuje, bo organizacyjnie nie wszystko zależy ode mnie. A bywało, że inni zawodzili, także podejrzliwość mi została. Dlatego do środy noszę w sobie jakiś taki niepokój.
Ale już koniec tygodnia zapowiada się milusio. Weekendowy wypad z Marko, spotkanie z przyjaciółmi, ojć będzie fajnie. Lubię mieć takie malutkie etapy w codzienności, na które niecierpliwie się oczekuje i z radością przytupuje nóżkami.
A tymczasem zasiadamy w biało czerwonych koszulkach i kibicowskich czapeczkach, Jędrek wymachuje flagą. Oglądamy decydujący dla Polski mecz eliminacyjny Euro 2016 Polska-Irlandia.
Kto wygra ten mecz?
MY!
Bo kto jeśli nie MY!

[edit]
ps. No kto wygrał mecz???
MY!!!!!!!!!!!



1 komentarz: