środa, 30 grudnia 2015

2015

Trudno jest mi podsumowywać ten mijający rok, choć zwykle lubię to robić. Wiadomość o terminalnej chorobie Ojczyma wyrwała mnie z pogodnego i radosnego zwykle nastroju przełomu roku. Ciężko też coś planować na nowy rok, gdy człowiek wie, że na pewno przyniesie on dużo zmian i nie wszystkie będą dobre… Niesamowicie sugestywnie wpływa na mnie fakt, że choroba Józia, mojego Ojczyma, rozgrywa się w podobnym wymiarze czasowym, co przed laty mojego Taty. Nie ukrywam, że towarzyszą mi zupełnie inne emocje – Tato to Tato... Ale Ojczym jest dobrym człowiekiem i jest w naszym życiu tyle lat, ile ma Jędruś. Myślę o Mamie, bo to Ją tak naprawdę najbardziej to wszystko dotyka. Bardzo to wszystko smutne.

Ale życie jest w obliczu Ostateczności bezlitosne. CHCE, MUSI toczyć się dalej. TRWAĆ pomimo najbardziej tragicznych wydarzeń… Paradoksalnie Śmierć tak silnie wczepiona jest w Życie.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Pomijając ostatnie tygodnie, mijający 2015 rok, był dla nas dobrym rokiem.
Jędrek rozpoczął naukę w średniej szkole, wbrew moim obawom dobrze się zaaklimatyzował w nowych warunkach – nie tylko szkolnych, ale towarzyszących tym dojazdom do pobliskiego miasteczka. Michał w swoich sprawach mknie do przodu. W pracy, zarówno u mnie jak i u Marka, wszystko układa się pomyślnie.

Pomyślnie – jakie to ładne słowo...

Sfinalizowaliśmy w tym roku kilka spraw związanych z warsiawskim mieszkaniem Michała i naszym domem.
W temacie waga–dieta–zdrowe odżywianie - sukces, z którego osobiście jestem bardzo dumna. Utrzymuję to co udało mi się wypracować w drugiej połowie 2014 roku. Moja waga nie rośnie, a ostatnio nawet znowu zaczęła delikatnie spadać, co cieszy, bo przydałoby mi się jeszcze kilka kilogramów zgubić, choć nie to było moim priorytetem – a ustabilizowanie wagi. Co więcej – pociągnęłam za sobą rodzinę i to jest sukces prawdziwy. Wielokrotnie w ciągu minionego roku znajomi, także ci znajomi tylko z widzenia, pytali mnie jak udało mi się skutecznie schudnąć, co to za dieta i czy bardzo głoduję? A kiedy mówię, że tak naprawdę teraz to ja zaczęłam jeść, to nie wierzą mi. Widzę, że nie wierzą. Nie dziwię się – ja też nie wierzyłam, że wystarczy zacząć jeść mądrze, zgodnie z ogólnie znanymi zasadami zdrowego odżywiania, aby cieszyć się smukłą sylwetką i zdrowiem.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Wieczorem usiadłam w salonie, rozświetlonym przez kolorowe lampki choinkowe. Ciszę rozrywał zwykły, codzienny, domowy rozgardiasz. Wtuliłam się w grubiutką Kiteczkę, tak miło pomrukiwała.
Jak cudownie móc to wszystko mieć. Dom, Marka, Synów, bezpieczeństwo, stabilność, życie. Tak głęboko jestem za to wdzięczna. Tak bardzo to cenię.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Dobrego roku życzę Wszystkim, którzy do mnie zaglądają. 
Bądźcie zdrowi i szczęśliwi, niech spełnią się wszystkie Wasze marzenia! 
Niech będzie to dla Was dobry, pomyślny rok!

1 komentarz:

  1. Każda zmiana niepokoi, bo jest w niej nowe, którego nie znamy. A jeśli nie znamy, jest w nas lęk - jak to będzie. Nie na wszystkie zmiany jesteśmy gotowi, niektóre nas po prostu przerastają, ale tak jak pięknie napisałaś, życie chce, musi toczyć się dalej, bez względu na wszystko, a my musimy odnaleźć w tym wszystkim swoją drogę i zebrać siły potrzebne do niej. Ta bezsilność w obliczu Ostateczności, w ubiegłym roku stanęłam z nią twarzą w twarz gdy odchodziła moja ukochana Babcia. Przeszłam tę drogę, będąc wdzięczna za to, że miałam czas, aby się do niej w jakimś stopniu przygotować.
    Pomyślę o Was modlitewnie, Agnieszko. O Twojej rodzinie, o Twojej Mamie i Ojczymie. A w tym Nowym Roku życzę Ci tego, czego pragnie Twoje serce. Po prostu.
    Dobrze, że jesteś!
    M.

    OdpowiedzUsuń