sobota, 19 grudnia 2015

...

Ciemnym porankiem bezczeszczę kawę mikrofalą, bo zdążyła mi wystygnąć, a zimna kawa z mlekiem nie smakuje. Podgrzana w mikrofali też nie za bardzo, ale chociaż jest przyjemnie ciepła.

Nie cieszy, że choinka, że święta, że gwiazdki migocą. Nie cieszy mnie nic.
Otrzymaliśmy bardzo smutny prezent od losu. Mój Ojczym ma zdiagnozowaną chorobę, wobec której każdy woła strzeż Panie Boże! Niestety nie ustrzegł. Czekają nas ciężkie chwile. Zderzenie z machiną służby zdrowia, a nade wszystko wsparcie w tym wszystkim Mamy. Muszę stanąć wobec tego co będzie. Pogodzić dom, pracę i pomoc Mamie. Na odległość to takie trudne. Kiedy rodzina jest rozwleczona po różnych miastach, jest problem. Jak wszystko pogodzić. Jak zaplanować. Jak być dla tych co radośni, oczekujący na cud Bożego Narodzenia. A jak wspierać tych, którzy tego potrzebują. I nie chodzi tu o wsparcie słowem, modlitwą, myślą, telefonem. Ale normalnie, pojechać, załatwić, pobyć. Oddać czas i zaangażowanie. A tu jeszcze praca, bo pracować trzeba, no przecież. Okrutnie jestem porozdzierana. Okrutnie mi smutno. Okrutnie samotnie. Święta w totalnej czarnej dziurze u mnie. I w sensie coś upiec, ugotować, zaplanować, przygotować, kupić. I w sensie duchowym.
Walcz Józiu! Bądź silna Mamo, potrafisz! Ocean bezradności jest we mnie jak dawno nie było. Ostatni raz 21 lat temu, gdy odchodził Tata. Wtedy też o ostateczności dowiedzieliśmy się przed świętami. Mama znów będzie musiała przechodzić przez to co niby zna, ale z czym nigdy człowiek nie jest w stanie się pogodzić.
- Ot, takie to życie - mówi z pogodzoną rezygnacją Mama, a we mnie budzi się sprzeciw. Nie chcę, aby było "ot takie".

Nie wiem czy jeszcze będę tutaj przed świętami, więc już dzisiaj życzę Wam wszystkim zdrowia i zawsze bliskich osób na wyciągnięcie ręki, aby nikt z Was nie był nigdy sam.





2 komentarze:

  1. Agnieszko ... przytulam mocno ... nie jesteś sama ... to pierwsze Boże Narodzenie bez Mojej M. ... nic mnie nie cieszy ... nie mam na nic ochoty ... a na dodatek rzuciłam się na wielką głęboką wodę ... Wigilia rodzinna u mnie ... 14 osób + dzieci ... chciałam mieć Bliskich wokoł siebie ... ale czy zrobiłam dobrze ??!! ... nie wiem ... z jednej strony tak ... z drugiej nie ... określenie: w czarnej dupie - to moje wewnętrzne ja ...
    ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIM DUŻO CIERPLIWOŚCI I ZDROWIA ... WIARA, ŻE BĘDZIE DOBRZE TRZYMA W PIONIE ... NA TO - CO TAM NA GÓRZE - KTOŚ MA DLA NAS W PLANACH - WPŁYWU NIE MAMY ... ŻYCZĘ OBYŚCIE MIELI JESZCZE DUŻO CZASU DLA SIEBIE I BLISKOŚCI ...
    Aga

    OdpowiedzUsuń