środa, 23 grudnia 2015

Dzień z makiem

Z tym makiem to jest roboty. Trzykrotne mielenie pochłania czas i zaprząta myśli, że po co aż tyle razy? I kusi, a może by tak tylko razy dwa? Rezygnuję jednak z takiego uproszczenia, pomna tego jak onegdaj, będąc młodą mężatką, upiekłam sernik z nieprzekręconego sera. No bo w sumie to po co? Po upieczeniu tego niby sernika już wiedziałam po co należy ser na sernik mielić. Więc i z makiem nie eksperymentuję. Albo to obieranie migdałów – o rany ile z tym dłubania, mimo parzenia, człowiek skubie te skórki i skubie. I orzechy rozłupać, karamba! Może kupić wszystko gotowe? Takie myśli plączą się po głowie, gdy łupiny strzelają po wyprzątniętych kątach. Ale ze dwa razy eksperymentowałam z kupną masą makową do makowca. Dziękuję, wolę się teraz pomęczyć, smak zrekompensuje czas poświęcony na kręcenie maku, siekanie bakalii i całego związanego z tym bajzlu.

Tymczasem strucle makowe wyrastają pod ściereczką, za chwilę wsunę je do piekarnika. Pachnie świętami, choć za oknem wiosna, a w sercu uczucia niespokojne, w głowie myśli się kotłują. Nasze święta w tym roku będą inne – częściowo spędzone w szpitalu. Ale świętujemy narodzenie Jezusa, po to aby mieć nadzieję, wiarę!

Słońce rozbiegało się po domu, za oknem zielono, a w salonie pachnie choinka. Wszędzie pełno różnokolorowego światła. Wieczorem zaplanowane scrabble z chłopakami. I jeszcze pieczenie chleba. Czas pakować prezenty.

Wesołych Świąt!


2 komentarze:

  1. Tobie i Twoim bliskim także życzę szczęśliwych i błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia i wspaniałych chwil przy cuuuudnej choince.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo wszelkich problemów, niech i dla Was te święta będą spokojne i wesołe. Cieszcie się sobą wzajemnie. Ściskam

    OdpowiedzUsuń