poniedziałek, 21 grudnia 2015

Dziś


Dziś muszę upiec babeczki na spotkanie wigilijne Jędrka w szkole. I nie, że tam jakieś dietetyczne pierdu-pierdu. Będą słodkie jak nie wiem co, pełna porcja białego, trującego i tuczącego cukru, ciasto kruche nafaszerowane masłem ile wlezie, z biszkoptowym kapturkiem też słodkim, a co tam. Tradycyjnie w jedną babeczkę włożę grosik na szczęście – niech dzieciaki mają radochę!
A wieczorem, wieczorem to ja sobie pójdę do Asi, bo wstyd się przyznać, nie byłam u niej na pogaduchach chyba od września! A się nazbierało. Trzeba pogadać, aby było lżej człowiekowi na duszy. Jakieś białe wytrawne podegustować.

W sobotę odzialiśmy choinkę. Marko kupił na targu, taką grubiutką – rozłożystą, że hoho.
- Ta choina ma potencjał być wielkim drzewem – rzekł na jej widok Michał.
Zobaczymy...

1 komentarz:

  1. Radosnych Świąt Bożego Narodzenia, spełnienia marzeń i wszelkiego dobra.

    OdpowiedzUsuń