wtorek, 19 stycznia 2016

Poranek

Kiedyś muszę sfotografować taki ciemny, styczniowy poranek jak dziś.
Granatowe niebo, wyłaniające się z czarnej nocy.
Białe podwórko oświetlone uliczną, wysoką lampą,
która z mroku wyłuskuje smukłe modrzewie,
o dość rzadkich gałązkach, pozbawionych o tej porze roku igiełek.

I leniwie osypujący się z nieba śnieg.
Jak na filmie puszczonym w zwolnionym tempie.

Drobny, suchy, biały, jak cukier puder
okrywający ziemię śnieżną pierzynką.

Ślady kocich łapek w głębokich zaspach.

Bajeczny, mroźny, zimowy ranek, kiedy budził się dzień.

Kiedyś to sfotografuję...

1 komentarz:

  1. Chyba nie musisz, bo obrazowo to opisałaś.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń