piątek, 22 kwietnia 2016

Nie głodzić Kota!

Bardzo lubię swoją Panią Kosmetyczkę, która to na wieść, że zamierzam lecieć pielić w warzywniku ze świeżo odpicowanymi pazurkami, ryknęła:
- Absolutnie! Zakazuję!
- Asiu – mówię – ale założę dwie pary rękawiczek, lateksowe i materiałowe z gumowanymi końcówkami.
- Zakazuję! Wystawię ci L4! Szlaban na jakiekolwiek prace w ogródku!
Także ten, sorry warzywniku, póki co zarastaj sobie chwaściorami, powalczę z nimi przed następną wizytą pani kosmetyczki.
Dziś pakujemy manatki i sruu na łykendowe spotkanie z przyjaciółmi. W zapomnienie choć na chwilę pójdą raporty-srorty, Bardzo Ważne Przedsięwzięcia w Pracy, Niecierpiące Zwłoki Polecenia Szefostwa, Program Artystyczny Na Okoliczność i Ku Czci, rzeczone chwasty w ogródku i niezbyt duża, ale zawsze kupka prasowania.
Marko tylko zamartwia się, że w czasie jego nieobecności Kot umrze z głodu. Bo Michał wydziela Kotu żarcie, a Jędrkowi to sierściuch całkiem wisi i powiewa, a tym bardziej jego micha.
- Ale ona musi mieć jedzenie w misce, bo się stresuje pustą – przekonuje ojciec syna.
- Jakoś jak ciebie nie ma w domu, to nie drze japy. Tylko ty pojawisz się na horyzoncie, kot dostaje kręćka koło michy – wie swoje Michał.
- Biedna kicia – wzdycha Marek.
Także Kot i Pies zostają w domu pod opieką (miejmy nadzieję, że troskliwą) młodszego pokolenia. Młodsze pokolenie też zadowolone, że zostaje samowładnie na włościach.
I w tych miłych okolicznościach, i ten tego, rozpoczynamy łykendzik :)


ps. Na koniec jeszcze przestroga - strzeżcie się awarii hydraulicznych w dzień świąteczny (a raczej noc). Otóż przyszedł był nam rachunek za nocną wizytę Pogotowia Wodno-Kanalizacyjnego. Równo 220 złotych polskich. Za zakręcenie zaworku głównego. Brawo, brawo, psia mać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz