wtorek, 28 czerwca 2016

Przed podróżą

Pakuję wakacyjne fizdrygałki. Plażowe kiecki, kapelusiki, kostiumy takie, śmakie i owakie. Piłki, frisbee, deski do pływania (ta do prasowania zostaje karnie w pomieszczeniu gospo), książki, latawiec (lubię nad morzem puszczać latawce). A poza tym do malutkiego pudełeczka wkładam wszystkie smuteczki, troski, zarzewia całorocznego stresu. Wszystkie mało istotne sprawy, które tak mocno kotwiczą człowieka w prozie codzienności. To pudełeczko nie jedzie. To pudełeczko zakopię w głębokim dole, gdzieś w okolicach kompostownika. Niech tam dżdżownice przerobią go na kompost, niech zasili okoliczne pokrzywy.
Drogę nad Morze Czarne rozbijamy na dwa dni. Nocujemy na Węgrzech, tuż przed granicą z Serbią. Kwaterka już zabukowana, gdyż ponieważ wakacje wakacjami, podróż podróżą, ale ćwierćfinałowy mecz Polaków z Portugalią MUSIMY obejrzeć. Tak więc najważniejszym kryterium noclegu było to, czy na miejscu jest telewizornia plus dla bezpieczeństwa hulające wifi. Ciekawe czy uda się nam obejrzeć mecz z polskim komentarzem, czy będziemy zdani na węgierski ;)

Życzę Wam cudnych wakacji, a sobie szczęśliwej podróży tam i z powrotem.

Bułgario - przybywamy!

środa, 22 czerwca 2016

Zadyszka, uf...

Kilka dni temu wpadł Karol do mojej pracowni z kubaskiem w dłoni, na którym widnieje ważne przesłanie od Karola dla świata: „Jestem w pracy nie na wyścigach”. I mina mu zrzedła (Karolowi, bo kubasek pozostał niewzruszony), kiedy zobaczył mnie w galopie, obłożoną stertą papierzysk, z obłędem w oczach, zapatrzoną w chmurę spraw do zrobienia/załatwienia, które krążą nad moją głową na finiszu sezonu służbowego.
- To jak to?! – wyczuwam sympatyczną nutę niedowierzenia, doprawioną szczyptą oburzenia - nie będzie cotygodniowej, czwartkowej kawy u Agi?! – bo tak się porobiło, że ostatnimi czasy w wolne okienka wszyscy wbijają do mnie.
To tyle, jeśli chodzi o to, dlaczego na blogu cichutko. Czas gdzieś uciekł, zwłaszcza ten wolny. Ale niech no tylko nadejdą wakacje, niech no tylko one nadejdą...

ps. Oczywiście kibicujemy i jesteśmy szczęśliwi, że wreszcie po latach posuchy Polska Drużyna daje tyle fajnych emocji. Do boju Polsko!







środa, 8 czerwca 2016

Troszkę raportu zdrowotnego, czyli jest dobrze :)

Tup, tup, tup i poszedł sobie maj, wróci za rok, a tymczasem łaskawie zapanował czerwiec. Zwiastujący wakacje jak nic. W pracy jak to na finiszu, gęstwina spraw, szczególnie papierkowych. Tego to tygrysy nie lubią, oj nie. Zdecydowanie już zaczynam żyć wakacyjnym wyjazdem. Czytam o bułgarskich zwyczajach, śledzę blogi podróżnicze i różne relacje z podróży, zapisuję co warto zwiedzić, na co zwrócić uwagę, uczę się kręcić głową na znak „tak”, a kiwać na „nie” – strasznie trudne to jest ;) Przypominam sobie cyrylicę, bo podobno ten alfabet dominuje w Bułgarii, przynajmniej nie będę musiała się stresować, że jestem językowym analfabetą i nie znam angielskiego. Bułgarskiego też nie, ale może chociaż coś zdołam przeliterować na tych ichnich szyldach.

Nadchodzące lato i gorące dni nie stresują mnie w tym roku tak jak w ubiegłym, kiedy to miałam przerwę w leczeniu i moja skóra nie nadawała się do publicznego eksponowania. Przetrwałam to piekielne lato 2015 w długich rękawach, a był to wyczyn, bo temperatury co chwilę windowały powyżej 30 stopni. Teraz, dzięki wznowionemu leczeniu biologicznemu moja skóra jest zdrowa. Zmiana stylu odżywiania, spadek wagi też bardzo jej służą.
Uwielbiam czuć pod dotykiem dłoni jej gładkość, spoglądać w lustro na nagie ramiona, czuć wiatr na skórze, kiedy jadę rowerem. Nie zrozumie nikt, kto nie musiał chować swojej skóry ze względu na jej nieestetyczny wygląd. Taka jest łuszczyca... niestety... Między innymi nie znoszę tej choroby za to, że mogę być odbierana przez innych, jako osoba nie dbająca o siebie. A to krzywdząca nieprawda. Proszę, jeśli ktoś z Was, podczas wakacyjnych wojaży, na plaży, czy na górskim szlaku spotka osobę z łuszczącymi się, zaczerwienionymi plamami na skórze, nie bójcie się - ta osoba niczym Was nie zarazi. Na szczęście "nasza" choroba nie zagraża otoczeniu. Poza marnymi doznaniami estetycznymi, nic Wam ze strony chorujących na łuszczycę nie grozi :)

Cieszcie się dotykiem słońca na swojej zdrowej skórze, nie każdemu jest to dane.

Cudnych czerwcowych dni życzę, radosnego oczekiwania na wakacyjny wypoczynek !