wtorek, 28 czerwca 2016

Przed podróżą

Pakuję wakacyjne fizdrygałki. Plażowe kiecki, kapelusiki, kostiumy takie, śmakie i owakie. Piłki, frisbee, deski do pływania (ta do prasowania zostaje karnie w pomieszczeniu gospo), książki, latawiec (lubię nad morzem puszczać latawce). A poza tym do malutkiego pudełeczka wkładam wszystkie smuteczki, troski, zarzewia całorocznego stresu. Wszystkie mało istotne sprawy, które tak mocno kotwiczą człowieka w prozie codzienności. To pudełeczko nie jedzie. To pudełeczko zakopię w głębokim dole, gdzieś w okolicach kompostownika. Niech tam dżdżownice przerobią go na kompost, niech zasili okoliczne pokrzywy.
Drogę nad Morze Czarne rozbijamy na dwa dni. Nocujemy na Węgrzech, tuż przed granicą z Serbią. Kwaterka już zabukowana, gdyż ponieważ wakacje wakacjami, podróż podróżą, ale ćwierćfinałowy mecz Polaków z Portugalią MUSIMY obejrzeć. Tak więc najważniejszym kryterium noclegu było to, czy na miejscu jest telewizornia plus dla bezpieczeństwa hulające wifi. Ciekawe czy uda się nam obejrzeć mecz z polskim komentarzem, czy będziemy zdani na węgierski ;)

Życzę Wam cudnych wakacji, a sobie szczęśliwej podróży tam i z powrotem.

Bułgario - przybywamy!

4 komentarze:

  1. Życzymy wspaniałych wakacji! Liczymy na dokładne relacje z podróży i pobytu, bo też mamy Bułgarię w planach, a byliśmy tam 20 lat temu.☺.
    Pozdrawiam
    Stała czytelniczka Pani bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marianno dziękuję za życzenia i za odwiedziny :)
      Wspomnieniami na pewno się podzielę :)
      Pozdrawiam wakacyjnie :)

      Usuń
  2. Życzymy wspaniałych wakacji! Liczymy na dokładne relacje z podróży i pobytu, bo też mamy Bułgarię w planach, a byliśmy tam 20 lat temu.☺.
    Pozdrawiam
    Stała czytelniczka Pani bloga.

    OdpowiedzUsuń