środa, 8 czerwca 2016

Troszkę raportu zdrowotnego, czyli jest dobrze :)

Tup, tup, tup i poszedł sobie maj, wróci za rok, a tymczasem łaskawie zapanował czerwiec. Zwiastujący wakacje jak nic. W pracy jak to na finiszu, gęstwina spraw, szczególnie papierkowych. Tego to tygrysy nie lubią, oj nie. Zdecydowanie już zaczynam żyć wakacyjnym wyjazdem. Czytam o bułgarskich zwyczajach, śledzę blogi podróżnicze i różne relacje z podróży, zapisuję co warto zwiedzić, na co zwrócić uwagę, uczę się kręcić głową na znak „tak”, a kiwać na „nie” – strasznie trudne to jest ;) Przypominam sobie cyrylicę, bo podobno ten alfabet dominuje w Bułgarii, przynajmniej nie będę musiała się stresować, że jestem językowym analfabetą i nie znam angielskiego. Bułgarskiego też nie, ale może chociaż coś zdołam przeliterować na tych ichnich szyldach.

Nadchodzące lato i gorące dni nie stresują mnie w tym roku tak jak w ubiegłym, kiedy to miałam przerwę w leczeniu i moja skóra nie nadawała się do publicznego eksponowania. Przetrwałam to piekielne lato 2015 w długich rękawach, a był to wyczyn, bo temperatury co chwilę windowały powyżej 30 stopni. Teraz, dzięki wznowionemu leczeniu biologicznemu moja skóra jest zdrowa. Zmiana stylu odżywiania, spadek wagi też bardzo jej służą.
Uwielbiam czuć pod dotykiem dłoni jej gładkość, spoglądać w lustro na nagie ramiona, czuć wiatr na skórze, kiedy jadę rowerem. Nie zrozumie nikt, kto nie musiał chować swojej skóry ze względu na jej nieestetyczny wygląd. Taka jest łuszczyca... niestety... Między innymi nie znoszę tej choroby za to, że mogę być odbierana przez innych, jako osoba nie dbająca o siebie. A to krzywdząca nieprawda. Proszę, jeśli ktoś z Was, podczas wakacyjnych wojaży, na plaży, czy na górskim szlaku spotka osobę z łuszczącymi się, zaczerwienionymi plamami na skórze, nie bójcie się - ta osoba niczym Was nie zarazi. Na szczęście "nasza" choroba nie zagraża otoczeniu. Poza marnymi doznaniami estetycznymi, nic Wam ze strony chorujących na łuszczycę nie grozi :)

Cieszcie się dotykiem słońca na swojej zdrowej skórze, nie każdemu jest to dane.

Cudnych czerwcowych dni życzę, radosnego oczekiwania na wakacyjny wypoczynek !


7 komentarzy:

  1. Nie znam nikogo,czyim doświadczeniem było by życie z łuszczycą. Jednakże moim zdaniem, dobrze jest, chociaż pewnie trudno, dokuczliwie, że piszesz o doświadczeniach. Waham się gdy to piszę, bo daleka jestem od nakładania obowiązków, właśnie takiego pisania.Dobrych, letnich, nie za upalnych dni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem prawie pewna, że znasz, ale my chorzy sami o sobie mówimy "mistrzowie kamuflażu" :) Również życzę pięknego lata :)

      Usuń
    2. Tak, w takim sensie, to tak, oczywiście. Posłużyłam się oczywiście skrótem. I fajnie, że to wychwyciłaś. To jest niesprawiedliwe, że niektórzy ludzie czują się zobligowani do tego, żeby ukrywać własną chorobę.

      Usuń
    3. O chorobie piszę na blogu dla siebie, dla innych chorych, bo wiem, że mnie czytają i dla takich refleksji jakimi właśnie dzielisz się - dziękujemy za zrozumienie :)

      Usuń
    4. Tu nie chodzi o zrozumienie. To po prostu jest szacunek. Należy się. Po prostu. I nie ma za co dziękować. Nie wiem, czy intencja z którą piszę te słowa jest dla Ciebie czytelna.Mam nadzieję...

      Usuń
  2. Tak, bardzo, bardzo :) :) Właśnie dlatego chcę pisać o swoich zmaganiach z chorobą :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozdrawiam serdecznie. :-). Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń