wtorek, 26 lipca 2016

Bułgarskie refleksje (част първа)

Czas galopuje, nie daje gratisowych chwil na załatwienie wszystkich przyziemnych spraw, aby móc później oddać się przyjemnościom. Dlatego człowiek musi nauczyć się dzielić czas, gospodarować nim, aby darowane godziny wystarczyły i na przyjemności i na obowiązki. Życie gna w każdej swej minucie i jeśli już dzisiaj czegoś nie przeżyjesz, nie dotkniesz, nie zapamiętasz, nie posmakujesz – jutro może nie być czasu na to czego nie zrobiłeś dzisiaj. Takie mnie smutne w sumie refleksje naszły, kiedy siadłam, aby spisać wspomnienia z bułgarskich wakacji.

Delektowałam się chwilkami, ulotnymi i tak niemożliwymi do zamknięcia w dłoni, a jednak zdolnymi wpisać się w mózg i serce, gotowymi do zaprocentowania dobrym samopoczuciem, ożywczym wypoczynkiem.

Świadomie szukałam, i co ważniejsze - znajdowałam siłę i spokój w każdym ciepłym promieniu słońca, każdym dającym wytchnienie powiewie wiatru, w każdym szumie czarnomorskiej fali. Chłonęłam barwy, zapachy, smaki. Oddychałam głęboko wciągając do płuc nadmorskie powietrze, nie mogłam oderwać oczu od ferii błękitu, granatu i szmaragdu, które w duecie tworzyły każdego dnia niestrudzone: niebo i Morze Czarne. Kolekcjonowałam dobre chwile niczym muszle wyrzucane przez morze na piaszczysty lub skalisty brzeg. To był bardzo dobry czas. Czas dla mnie samej, dla Marka i dla Synów. Jak zwykle po dobrym odpoczynku wracałam wcale nie ze smutkiem, ale pełna dobrych emocji i szczęśliwa, że mogłam ten dobry czas przeżyć.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz