wtorek, 19 lipca 2016

Wróciliśmy

W sobotę późnym wieczorem wróciliśmy po bardzo długiej, dwudniowej, ale szczęśliwej podróży do zimnej i pochmurnej Polski. Polski pięknej! Naprawdę – kiedy człowiek podróżuje 2 tysiące kilometrów, widzi zmieniające się za oknem krajobrazy, czasem dość ponure (widok przedmieść Sofii), czasem zapierające dech w piersi – przeprawa przez góry w Serbii tuż za granicą z Bułgarią, albo ciągnące się po błękitny horyzont, nieprawdopodobnie żółte pola słoneczników, to i tak widok polskiej zieleni, polskiego nieba, nawet polskiej pochmurności i bylejakości – nie mają sobie równych. Taką moc ma powrót do domu. Wspomnienia i przeżyte dobre chwile nabierają swojej wagi i budującej siły, kiedy można po nie sięgnąć właśnie w tym najważniejszym miejscu na Ziemi – swoim DOMU.

Zostawiam kilka słonecznych obrazków z Bułgarii i pędzę do zarośniętego chwastami ogródka. Na opisanie wrażeń przyjdzie czas – teraz wygrywają chwasty, szalejący w trawniku kret, panosząca się po kątach kocia sierść :)













1 komentarz: