piątek, 12 sierpnia 2016

Końcowy misz-masz...

…czyli jeszcze o Bułgarii - spostrzeżenia, które nie zmieściły się w poprzednich wpisach:

Bułgaria to kraj podróbek. Niemalże każdy straganik, sklepik, aż kipi od fałszywek. Ubrania (głównie sportowe), perfumy, galanteria, biżuteria, uf, pełno tego! Do tego stopnia obawiałam się naciągnięcia, że na stoisku oferującym certyfikowaną biżuterię, nie kupiłam koralika Pandory, który miałby mi przypominać o nadmorskich wakacjach. Synowie śmiali się, że jednak byłam bliska omamienia magicznym słowem „ordżinal”. Niebieski koralik kupiłam w Polsce… Handel podróbkami jest przestępstwem, w Unii Europejskiej (członkiem, której przecież jest Bułgaria) obowiązuje ochrona znaków towarowych, ale Bułgarzy podchodzą do tego lekceważąco – delikatnie mówiąc.

Bardzo często na ogrodzeniach domów, ulicznych drzewach, czy tablicach ogłoszeń widać specyficzne „nekrologi”. Nie są to typowe zawiadomienia o czyimś odejściu i dacie jego pochówku, tylko coś jakby wspomnienie o zmarłym. Z dołączoną fotografią, czasami jakimś wierszem. Te „wspomnieniowe” nekrologi rozwieszane są z okazji kolejnych rocznic śmierci konkretnej osoby. Naprawdę jest to bardzo powszechne.

W tawernach i bistrach wybrzeża wieczorami bardzo często gościom uatrakcyjniają czas występy lokalnych artystów – najczęściej są to pokazy tańców w charakterystycznych dla regionu strojach. W miasteczku, w którym my spędzaliśmy wakacje, na głównym placu, obok centrum kultury, odbywały się koncerty miejscowych zespołów i solistów, którzy prezentowali bułgarską muzykę. Czasami także pokazy taneczne. Był to ukłon w stronę turystów, a nie część jakieś większej imprezy kulturalnej.



W Bułgarii naprawdę warto parkować tylko w miejscach do tego wyznaczonych, choćbyśmy nie wiem ile mieli zapłacić za parking i choćbyśmy nie wiem jak długo musieli go szukać. Znajomi zostawili dosłownie na kilkanaście minut samochód kilka domów dalej od swojej kwatery i samochód został zarekwirowany. „Wykupienie” go do tanich nie należało, a co się najedli nerwów…

Bułgaria sprawia wrażenie kraju w budowie. Niemalże w każdym miejscu widać rozpoczęte budowy na różnym etapie i… i już. Nic się nie dzieje. Jakby inwestorzy nagle się rozmyślili, zwinęli cały budowlany sprzęcior i tyle ich widzieli. Skończyły się pieniądze? Pomysł? Chęci? Niektóre inwestycje widać, że nie są nowe, mają dobrych kilka lat i wciąż tkwią w stanie surowym, często nawet bez okien i drzwi.

Bułgaria nie powala na każdym kroku spektakularnymi widokami krajobrazowymi, tak jak na przykład Czarnogóra, czy Chorwacja, w których gdzie nie spojrzysz gotowy widoczek rodem z kiczowatej, ale przepięknej pocztówki. Jednakże jeśli ktoś pragnie nade wszystko wypocząć nad ciepłym, czystym (co tyczy także plaż) morzem, korzystać z uroków natury, ciszy, albo przeciwnie - dobrodziejstw roztańczonych, rozbawionych i prawie nie zasypiających kurortów, a przy okazji nie stracić za dużo pieniędzy – to jest to kierunek godny polecenia. My raczej na pewno jeszcze kiedyś się w te strony wybierzemy. Bułgarzy są przyjaźnie nastwieni, a przynajmniej my tylko takie wywieźliśmy doświadczenia. W kontakcie z turystami stonowani - nie tak uprzedzająco przymilni, czy wręcz nachalni, jak to bywa w innych, południowych, czy też egzotycznych krajach. Da się wyczuć taką południową „lekkość bytu”. Może razić wszechobecna nuta zamierzchłej epoki, ale przecież nie wszystko dzieje się od razu…

Pogoda bardzo stabilna – w pierwszej połowie lipca temperatura powietrza w dzień była praktycznie stała – pomiędzy 27, a 30 stopni, woda w morzu 26/27 – komfortowa. Tylko raz, podczas powrotu z „czarnych błot” w okolicach Pomoria, zachmurzyło się i spadł 15 minutowy deszcz, który nie schłodził powietrza, i po którym od razu zaświeciło słońce.

Panuje obiegowa opinia, że w Bułgarii nad Morzem Czarnym to nic tylko tłok i komercja, która uniemożliwia spokojny, wyciszający relaks od codziennej gonitwy. A prawda jest taka, że każdy odpoczywa jak lubi i wybierając kierunek wakacyjnego wyjazdu, robi to według swoich upodobań i świadomie szuka miejsca, które zaspokoi jego oczekiwania. My lubimy ciszę, spokojne miasteczka, wieczorami przedkładamy leniwy spacer nad morze, czy zacisze własnego tarasu, nad nocne harce w disco-klubach. Wiadomym było, że nie będziemy szukać kwatery w dużym kurorcie. Pragnęliśmy być bliżej natury i szumiącego morza i takie miejsce udało się nam w Bułgarii znaleźć. Już wyjazd do pobliskiego Obzoru, który jest w porównaniu do Byala kurortem (i to niewielkim!), był dla nas męczący i szybciutko z ulgą powróciliśmy w nieśpieszny rytm „naszego” miasteczka.

Dziękujemy Bułgario za piękne wakacje :)



I jeszcze pożegnalny szum Morza Czarnego [KLIK na fotkę - będzie szumieć] 

https://drive.google.com/open?id=0B-HFBdjO0MTwbDNEZTVWLVdkV3M


8 komentarzy:

  1. będąc tutaj mam bardzo podobne spostrzeżenia - naprawdę warto było przyjechać - jeśli ktoś szuka świętego spokoju, na pewno go znajdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam w Bułgarii wiele, wiele lat temu, niedaleko wyspy Neseber, na obozie harcerskim, jako 13-latka. Jedzenie było dziwne i pamiętam że długo nie potrafiłam przywyknąć, lody podawano w wersji shake'a ze słomką w kubeczku i za chiny ludowe nie potrafiłam tego skumać, o co z tymi lodami chodzi. Pamiętam, że uwielbiałam małe, smażone rybki, podawane jak frytki. Miło wspominam tamte 3 tygodnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe smażone rybki czyli caca :) Jadłam - pycha :)

      Usuń
  3. Przez zarekwirowany masz na myśli ukradzoniony? Straszne..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie! Przepraszam jeśli wyraziłam się nieprecyzyjnie - samochód znajomych został odholowany po prostu przez służby porządkowe, ale to chyba popularne tam działanie - bo dość szybko udało się im ustalić gdzie samochód mogą odnaleźć :) Nie mniej chciałam zwrócić uwagę na to, że w Bułgarii naprawdę warto parkować TYLKO na płatnych parkingach - szczególnie cudzoziemcy.

      Usuń
  4. Z przyjemnością przeczytałam Twoje bułgarskie felietony. Dołączam do grona obserwatorów i zapraszam też do lektury mojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już byłam, byłam, czytałam :)
      Dziękuję za obecność :)

      Usuń