sobota, 6 sierpnia 2016

Ruszamy z plaży – Bułgaria (част шеста)

Nie ukrywam, że do Bułgarii pojechaliśmy głównie wygrzewać tyłki na słonecznej plaży, ewentualnie moczyć je w ciepłym, błękitnym (choć niby czarnym) morzu. Jednakże troszkę kiepsko byłoby przeturlać autostradami 900 kilometrów w tamtą, 900 w tą, i nic nie zobaczyć. Więc jakiś tam minimalny plan zwiedzania, szczególnie tego co blisko, był. Nie samą plażą i morską wodą człowiek na wakacjach żyje, więc od czasu do czasu ruszyliśmy w niedaleki świat.

Warna
Warnę zapamiętam jako miasto skąpane w słońcu, pełne kwiatów. A to za sprawą długaśnego spaceru w Parku Primorskim, położonym nad samym wybrzeżem Morza Czarnego.
W Parku roi się od atrakcji, między innymi są tu: delfinarium, akwarium miejskie, Obserwatorium Astronomiczne i Planetarium im. Mikołaja Kopernika, Muzeum Marynarki Wojennej, teatr letni i podobno jedna z najlepszych plaż tej letniej stolicy Bułgarii. Niestety Park, naszym zdaniem, miejscami nosi znamiona traktowania po macoszemu. Owszem, zachwycają urocze skwery z fontannami, romantyczne zaułki z mostkami, imponujące barwami i wielkością kwiatowe dywany i wiele ciekawych gatunków drzew, rzeźby, aleje dedykowane ważnym w historii Bułgarii postaciom, ale... Park niestety… śmierdzi. Szczególnie w bardziej ustronnych zakątkach. A dlaczego? Cóż… kłania się fizjologia, owszem toalety są, ale zamknięte na kłódki!








Największym naszym rozczarowaniem podczas wizyty w Warnie był Park-Muzeum Władysława Warneńczyka, którego… wcale nie zwiedziliśmy! Inna sprawa, że do Warny wybraliśmy się w poniedziałek. Wiadomo, że na całym świecie najczęściej to dzień zamkniętych placówek kulturalnych, ale w informatorach wyczytaliśmy, że jest otwarte dla turystów przez cały tydzień. Na miejscu okazało się, że na zakluczonej bramie widnieje karteczka, że i we wtorek nieczynne.


Najbardziej zawiedziony był Jędrek – fan gry Europa Universalis :) I cóż, że tak naprawdę doczesnych szczątków narwańca Warneńczyka, to tam nie ma? Turkowie ucięli mu głowę, którą później sułtan przechowywał jako trofeum wojenne w garnku z miodem. Reszta ciała pewnie gdzieś legła w masowej mogile, do dzisiaj nie odnaleziona. Myślę jednak, że nic straconego, bo raczej na bułgarskie wybrzeże jeszcze przyjedziemy, choćby „odwiedzić” Warneńczyka ;)

Pobiti Kamyni
Kiedy już jest się w Warnie warto przejechać około 18 kilometrów drogą prowadzącą do miejscowości Downia, gdzie znajduje się absolutnie niesamowite miejsce – rezerwat archeologiczny Pobiti Kamyni. Dużą, dość płaską i piaszczystą przestrzeń zapełniają kamienne, szare kolumny, różnej grubości i wysokości oraz dziwne skalne rzeźby o niepowtarzalnych kształtach, porozrzucane jakby od niechcenia na obszarze około 800 metrów kwadratowych. Monumentalne kolumny mają od 1 do 3 metrów grubości i niektóre nawet do 7 metrów wysokości. Większość w środku jest pusta.


 

Z daleka miałam wrażenie, że to ruiny jakiejś potężnej starożytnej budowli, może nawet miasta? Z bliska, że to elementy wylane z formy, z niezbyt dobrej jakości cementu, zwietrzałe, zmurszałe i ot cała tajemnica. Im dłużej spacerowaliśmy, im głębiej wchodziliśmy w ów „kamienny las” (bo i z taką nazwą można się spotkać), tym bardziej ulegałam jego magii.









Skalne twory na pewno nie są dziełem ludzkich rąk, a natury, efekt erozji, wielowiekowe dzieło deszczu, słońca, wiatru. Pogoda sprawiła, że „kamienny las” wydał się nam miejscem naprawdę czarownym. Soczyście niebieskie niebo z białymi obłokami. Słońce rozpalało kamienne „stwory” i zalegający wokół nich piasek. Oprócz nas wśród kolumn spacerowało góra pięciu - siedmiu turystów. Wokół cisza…

 

1 komentarz:

  1. Skalne twory niesamowite! Nawet na zdjęciach poczułam tę atmosferę magii, o której Agnieszko piszesz, i tajemnicy rozbudzającej wyobraźnię. Piękny ten nasz świat, i naprawdę nie trzeba wymyślać jakichś egzotycznych miejsc, aby zobaczyć niecodzienność choćby z skałach i kamieniach zaklętą. A na tej plaży wyglądałaś bardzo ładnie! I z morzem Ci do twarzy :)
    Gromadź dobrą energię i chowaj na dni, kiedy zatęsknimy za latem i jego radosną beztroską!
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!
    M.

    OdpowiedzUsuń