wtorek, 20 września 2016

Książka kontaktów mojej Mamy

Moja mama telefon komórkowy obsługuje już z 8 lat. Ale do tej pory nie nauczyła się odpisywać na sms, nastawiać budzenia (stąd często telefony wieczorem do mnie z serii: Agusia obudź mnie jutro o 7), ani też zapisywać numerów w fonie i oczywiście korzystać z listy kontaktów. Wstukuje, więc Mama, za każdym razem numery ręcznie, niczym kiedyś na stacjonarnym aparacie. A numery wszystkie ma wpisane w notesiku, który po latach użytkowania ma fruwające kartki i masę zbędnych rzeczy. Kiedy kolejne próby nauki korzystania z zapisanych numerów w fonie nie dały rezultatu, sprezentowałam Mamie nowy, solidny notes.

Siedzi Mama przy stole i skrupulatnie przepisuje z fruwających karteluszek kontakty, prowadząc refleksje na temat swoich bliższych lub dalszych znajomych, monolog, który mnie rozbraja:

- O Danuśka. No ciekawe kiedy zjedzie z tej Anglii? Mówiła, że nie służy jej tam wilgotny klimat.

- Marzena. A też dawno nie dzwoniła. Ciekawe czy już odebrała te kontrolne badania. Te co wiesz, co. Co nie? M A RZ E N K A [literuje głośno cyfry].

- Helenka. Oj ona też biedna schorowana.

- Stasio. No nie wiem czy on dożyje ten sprawy, co to wiesz. Wykryli mu ponoć coś na płucu.

- Lekarz rodzinna. No muszę zapisać [głębokie westchnięcie]. Muszę iść do niej po skierowania.

- Moja pani kardiolog. Oby mi się nie przydała, ale zapisać muszę.

- Pulmolog…

- Chyba pulmonolog, Mamo.

- No tak, ten od płuc. Też zapiszę, chociaż strach iść do niego. Te papierochy… muszę rzucić…

- Pani Krystynka. Hm! Co za pani Krystynka? [zastanawia się głośno Mama, szperając już nie tylko w notesiku, ale odmętach swej pamięci].

- Halina. A ona wiesz, że ostatnio miała rękę złamaną? I słuchaj w domu złamała.

- Henio. A Henio też po operacji. Ledwo chodzi. Jeszcze mu tej szyny z nogi nie wyjęli.

- A… już wiem co za Krystynka! To muszę zapisać.

- Irka. A do Irki nie piszę.

- Celka. Celka [się Mama zastanawia]. No wpiiiszę do Celki. C E L K A.

- Izunia. A nie dzwoniła dawno! Ciekawe co u niej? Miała mieć tę biopsję, ale termin, wiesz, wizyty miała strasznie odległy, miała iść prywatnie, ciekawe czy poszła? Muszę do niej zadzwonić.

- Jednak wpiszę do tej Irki. Może się przydać.

- A ta Iza to aparatka mówię ci. Lubię ją bardzo. Jak zadzwoni, to tylko pani Halu to, pani Halu tamto. Pogadać można. A wiesz, że jej córce jajnik musieli usunąć? Młoda dziewczyna... ech... [chwila zadumy i wertuje Mama notes dalej].

- Jadźka. J A D Ź K A, do niej zapiszę. Muszę do niej zadzwonić. Ojciec, wiesz przepisał jej kamienicę w P. Ona teraz jeździ do niego co drugi dzień. Brat się całkiem odwrócił. Mówię ci ludzie to mają...

- Grażyna od Łysego. [Chwila namysłu] Dobra, wpiszę. Chociaż ona mnie tak wkurza czasami. Nic tylko o lekarzach i lekarzach, o chorobach i chorobach. [Sic!!!]

- Basia. O muszę do Basi zadzwonić, na basen miałyśmy iść i coś nie dzwoni.

- Danka listonoszka. Pójdę do niej teraz jak wrócę do domu.

- Grażyna z P. Ciekawe czy już była na tej gastroskopii? Ja też powinnam iść...

- A tu mam co? A tu mam ten. A! A tak, to ten mam! No to tak.

- A tu mam do swego gastrologa. To muszę zapisać. Boże, ile tych numerów do lekarzy ja mam!

- Doktor B. Ooo to jest cudooowny człowiek.

- Mamo a mój wpisałaś?- zerkam znad laptopa do maminego kajecika.

I tu mnie rodzicielka zaskoczyła:

- Do ciebie znam na pamięć! [Błysk triumfu na twarzy Mamy] 

- KURTYNA - 

4 komentarze:

  1. Pamiętasz te czasy, kiedy numery telefonów pamiętało się, od tak, po prostu?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech... kiedyż, kiedy to było ;) poza tym były krótsze - i niech to będzie naszym wytłumaczeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. fe nieładnie,naigrywasz się z rodzicielki.Poczekaj troche tez będziesz starsza,szybciej niż myslisz....

    OdpowiedzUsuń
  4. Ano mam tego świadomość :)
    A nawiasem mówiąc - post przed publikacją przeczytałam Mamie - śmiała się, że naprawdę tak to wyglądało :)

    OdpowiedzUsuń