sobota, 24 września 2016

Prze tworki :)

Od paczania w komputer bolą mnie oczy. Paczam służbowo, nie rekreacyjnie, pozasłużbowo staram się oczy oszczędzać. W tym sezonie służbowym dostąpiłam wątpliwego zaszczytu protokołowania. Bo ponoć lekkość pióra posiadam. Czyżby w sensie, że potrafię lać wodę? Tylko weź i sobie polej człowieku wodę przy protokołowaniu! Za bardzo się nie awanturowałam, bo wśród rozlicznych dodatkowych obowiązków służbowych, szanownom paniom protokolantkom to jeszcze nie byłam. Chyba wolę to, niż być liderem zespołu ewaluacyjnego, bo jak nie raz już wspominałam, sensu w ewaluacji w obowiązującej postaci - nie widzę nijakiego. Zdania nie zmienię.

Aby odpocząć od służbowego paczania w komputer i myślenia o rożnych służbowych różnościach i różnych domowych różnościach, lubię porobić rzeczy, które nie wymagają angażowania szarych komórek do myślenia. A, że sezon na jesienne przetwory w rozkwicie, to ganiam co jakiś czas rankiem na targ i kupuję... kilogramami... pomidory, papryki. I przetwarzam.


Ostatnio koleżanka Krysia chciała pożyczyć mi takie ustrojstwo do przecierania pomidorów. Z zapałem przekonywała, że gdzieś tam się wrzuca pomidory, się kręci i jedną dziurką wylatuje sok, drugą skórki i nasiona. Rachu-ciachu, szybko, sprawnie, siesamosie prawie robi. Tylko po co mi takie ustrojstwo, jak ja wolę sama, tymi rencami - sparzyć, ze skórki obrać, do gara siup, pogotować, pomiąchać drewnianą łychą, blenderem zmemłać, przez sito przetrzeć. Nawet kiedy o tym piszę, czuję błogi spokój. No, różne ludzie mają bziki, ja mam taki. Mam znajomą, którą relaksuje... obieranie czosnku. A że jest właścicielką baru przekąskowego z ambicjami samodzielnego przygotowywania sosów do tych swoich przekąsek, to czosnek obiera w ilości hurtowej. Pełnia szczęścia. Relaks.
Ja mam podobnie - relaksuje mnie przygotowywanie jesiennych przetworów.
Warzywa z pola kupuję na małym targu mojego dawnego osiedla, u pani Czarnej Marzenki. Kupuję po 5, 10 kilo i przecieram. I dobrze mi z tym. Bazylia jak szalona w ogródeczku urosła, to oprócz tradycyjnego przecieru pomidorowego, przygotowuję pastę pomidorową uszlachetnioną świeżą bazylią, pachnącą nieziemsko wprost.


U Gosi sąsiadki zaś obrodziły dynie. Mnie dynie jakoś nie lubią, cukinia owszem - rośnie jak szalona, ale dynia ma mnie w dyniowatej d... Na szczęście Gosia nie ma już co ze swoimi dyniami robić, więc dała jedną pękatą mnie, a ja ją od razu na chutney przeflancowałam. Z pomidorami, pieczoną papryką, świeżym imbirem i rodzynkami - pyszota.

Niedługo wybywam do kuleżanki, która to jest zwierzęciem miastowym, samodzielnie przetworów nie robi, bo jest niejako istotą stworzoną do innych celów - jak to często miastowe ludziska mają. Na szczęścicie potrafi docenić efekty pracy zbzikowanej na punkcie przetwarzania kuleżanki.
Madzia dostanie kilka ślicznie przystrojonych słoiczków z pysznościami. W zamian będzie zimne białe wino, może sushi (jak to w mieście, hehe) i nocno-babskie polaków rozmowy!



4 komentarze:

  1. niestety jestem tą od ewaluacji, kolejny już rok i nijak z tego nie mogę się wymiksować- jak mówią moi uczniowie- a to dlatego, że uczestniczyłam w szkoleniu na ten temat, przymuszona do niego będąc :)
    Przetwory też robię, ale w niewielkich ilościach. Kuleżanka na pewno doceni prezent.
    Mam do Ciebie pytanie: zaczynam swoją przygodę z szydełkowaniem, na razie robiłam kwadraty babci z włóczki, a chciałabym robić serwetki, nie wiem, jakie nici kupić? Na forum poświęconym robótkom czytałam o kordonku Ariadna nr 30. Czy on się rzeczywiście nadaje? Będę wdzięczna za podpowiedź.
    Pozdrawiam jesiennie nieco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. E-ko ja szydełkowania uczę się głównie od mojej Mamy, która jest mistrzynią. Ona serwety, obrusy szydełkuje z kordonka snehurka, jest jej wierna. Wszystko zależny jaki chcesz efekt osiągnąć - cieniutki kordonek to mniejszy wzór. Swoje ozdoby na słoiczki robię np. z bawełny - jest troszkę grubsza, mięsista.
    Polecam ci blog http://szkolaszydelkowania.pl/ gdzie są przystępne opisy i porady właśnie dla początkujących. Z opisów tego bloga robiłam w minionych latach śnieżynki na choinkę. Możesz też tam zadać pytanie, bo bloga prowadzi profesjonalnie dziewczyna, która na pewno potrafi doradzić. Fajne schematy są na blogu szydelkomania.blogspot.com
    ps. Ewaluacji współczuję, ja w tym roku po kilku latach się wymiksowałam, ale za to mam protokoły RP na głowie :( Nawiasem mówiąc uczniowie mają rację ;) młodzież jest spostrzegawcza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj przydałaby się taka kuleżanka, jak Ty do tych moich przerobów. Moje dyniowate rosły, jak opętane. Dynia weszła mi na krzaczor, właściwie drzewsko czarnego bzu, umościła sobie gniazdko wśród gałęzi. Ludziska wpadali obejrzeć to niecodzienne widowisko. Raptem spadła. Wiedziałam, że to nastąpi, bo pęczniała w oczach. Wytrzymała 19 kg, spadła przy 19,20 kg.
    Piękne prze-tworki.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. dziękuję za odpowiedź, zajrzałam na polecane stronki i na pewno skorzystam :)

    OdpowiedzUsuń