piątek, 2 grudnia 2016

Dzień dobry zimo!

Zasypane śniegiem okoliczności przyrody podziałały dziś na mnie motywująco. Po porannej kawce z mleczkiem, wyskoczyłam przed chałupę z mocnym postanowieniem poodśnieżania w ramach szeroko pojętego fitnessu na miarę wsi. Ponieważ klucz do garażowego pomieszczenia gospo się był zawieruszył, nagły przypływ energii spożytkowałam na ulepienie bałwana. Myślałam, że zajmie mi to z godzinę, ale śnieg był tak klejący, że ledwo zatoczyłam kółko, a już miałam sporą kulę na bałwaniasty spód. Który to od razu Faf chciał obsikać, ale czym prędzej pogoniłam gada marchewkowym nosem. Bałwan miał być radośnie uśmiechnięty, wyszedł ironiczny.

Międzyczasie przyjechała miejska odśnieżarka, a ja znalazłam klucz od garażu, gdzie stacjonuje łopata do śniegu, więc nie było przeproś – trza było wziąć się za odśnieżanie chodniczków i podjazdu garażowego. Ledwo się zamachnęłam, dzwoni kuleżanka Paula, która ostatnimi czasy mocno zachwalała mi miejscowy, nowo otwarty klub fitness, siłkę i szkołę jakiejś tam sztuki walk w jednym.
- To co, Agu, wbijasz ze mną na zajęcia od przyszłego tygodnia?
Ech, przypomniałam sobie, że taką deklarację złożyłam podczas andrzejkowej imprezy, przy czym ilość spożytego białego wina wytrawnego mocno wpłynęła na tę decyzję. Na przyszłość trzeba uważać co się gada, a nade wszystko obiecuje po alko :)
- No dobra, ubiegnę noworoczne postanowienia i zamiast „odstycznia” zacznę już! Wbijam!
No tam to mnie jeszcze nie było – w klubie fitness – z ponoć bardzo groźnym panem trenerem.

3 komentarze:

  1. A u nas już po śniegu. Ale... ciągle pada.... Jest szaro buro, mokro i zimno!

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas Dorotko wciąż biało i póki co jest gdzie spalać kalorie - przy odśnieżaniu :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię zimowe pejzaże. Baaardzo!
    Pozdrawiam serdecznie i uśmiecham się tego Twojego bałwana.

    OdpowiedzUsuń