niedziela, 22 stycznia 2017

Na resecie, czyli odpoczywam od pracy

Pijemy z Marko kawkę z gorącym, spienionym mlekiem. Mleko, ostatnimi czasy, podgrzewam w mikrofali (patent syna dorosłego). Wiem – niezdrowo i profanacja, ale za to szybko, bez przypalania i nie ma szorowania. Co prawda mleko w szklance też może wykipieć, ale już mam obcykane – pół szklanki mleka gotuje się w mikrofali dosłownie w 40 sekund. Potem wystarczy mleko spienić ręcznym spieniaczem. A na mlecznej pianie rozsypałam wiórki grubo startej gorzkiej czekolady. Pysznie… rozpoczął się nasz niedzielny poranek...

Czas wreszcie rozebrać choinkę. Zapakować w kartony wszelkie świąteczne ozdoby. Na strych z nimi! Zawsze rozbieramy choinkę po kolędowej wizycie księdza proboszcza. Nasz ksiądz proboszcz jest bardzo wesoły i taki ciepły chłop. Chłop, bo ma chyba z metr dziewięćdziesiąt wzrostu. Całkiem młody jak na proboszcza, bo nasz rówieśnik :) Miłośnik pszczelarstwa i dendrologii. Jego ulubionym drzewem jest lipa, nie znosi zaś brzóz („takie tam śmieciuchy”) i iglaków („jakieś takie bezduszne”). Jego marzeniem jest zasadzenie lasu. Pożyczyliśmy więc księdzu, aby mu się spełniło.

Tydzień ferii śmignął nie wiadomo jak i kiedy. Przebiegał u mnie pod znakiem pogodzenia się z tym, co nie zawsze od nas zależne. No i zgodnie z planem zrobiłam niewielki obraz płócienny. Taki troszkę z tęsknoty za wiosną…


  

4 komentarze:

  1. Ależ cudny ten obraz! Wow! Jestem pod wielkim wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też bardzo się podoba. Niezwykle oryginalny, ciekawie dobrane kolory, artysyczny. Piękny. Jesteś bardzo zdolna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję E-ko :) to tylko takie tam odreagowywanie trudów dnia codziennego :) Ale bardzo miłe, że się podoba, naprawdę :) Dziękuję serdecznie :)

      Usuń