piątek, 6 stycznia 2017

Tylko pozytywnie :)

Zadzwoniła koleżanka z dobrą wiadomością. Strasznie lubię cieszyć się szczęściem innych ludzi. Tym bardziej, że ma to związek ze zdrowiem. Trzymam kciuki Marzenko.
Fajnie jest móc dzielić z innymi takie pozytywne emocje. Dobra energia ma potężny zasięg. Jest niczym słońce - jasnością i ciepłem. Kosmosem - nieskończonością, która rozbudza wyobraźnię.
I jeszcze syn donosił wczoraj esemesem, że "3 ze sprawdzianu z fizy, a smakuje jak 6!". No właśnie - sukces nie jest jednowymiarowy i dobrze, że Jędrek to dostrzega.
Za mną sympatyczne spotkanie z koleżankami ze szkolnej ławy - wypełnione po brzegi pozytywnymi chwilami.
Sponsorem mijającego tygodnia były zajęcia crossfitu, które już zdążyły zawładnąć moim umysłem, a co najważniejsze - ciałem.Treningi są wspaniałe. Uwielbiam je, nawet gdy trener każe wykonywać karne pompeczki ;)
W perspektywie ciut dalszej - zimowy wyjazd do Zakopanego, w którym tak strasznie dawno mnie nie było... Co prawda Marko terroryzuje mnie panem instruktorem narciarstwa, ponieważ nie ustaje w nadziei, że nauczę się szusować. Może podejmę to wyzwanie... Może spełnię marzenie Mareckiego?
- Moim marzeniem jest abyś nauczyła się jeździć na nartach - powiedział.
Nie wiem czy się nauczę, już kiedyś próbowałam. W Korbielowie na Pilsku. Efekt był taki, że w połowie stoku odpięłam narty i powolutku zeszłam na dół. Co było nie lada wyczynem w butach narciarskich. Dlatego teraz Marko postanowił podejść do tematu profesjonalnie i opłacić lekcje. Ech... coś czuję, że tym razem mi nie odpuści.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz