niedziela, 26 marca 2017

Bolibrzuch

Jestem sobie bolibrzuchem. Bolibrzuch wzbogacił się o cztery malutkie dziurki, ale niestety nie jest tak, że jak małe, to boli mniej. Boli na razie i owszę, najbardziej gdy się chce kaszlnąć, albo śmiać, więc nic śmiesznego proszę do mnie nie mówić. Trudny czas szpitalny za mną, ważny etap naprawiania Agi w toku.
W szpitalu, szczególnie na chirurgi, dociera do człowieka, jak niewymownie cennym darem jest zdrowie. Kiedy poocierasz się o dramaty, posłuchasz medycznych życiorysów, napatrzysz na ból, cierpienie i bezradność, to naprawdę cieszysz się, że masz tylko bolibrzucha z czterema dziurkami. Za góra 3 miesiące wrócisz do swojej zwykłej aktywności, po szpitalnym epizodzie zostaną właśnie te małe dziurki i już.
Na rabatach kwitną krokusy i w pąkach zwinięte hiacynty czekają słońca by strzelić kolorem i zapachem. Boćków naszych nie ma. Ale to już wiosna... to już ona!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz