niedziela, 23 kwietnia 2017

Kwiecień co nie plecie

W zeszłym tygodniu Szef zadzwonił do mnie ze zdziwieniem (lekko podszytym pretensją, hihi), a dlaczegóż to, ach dlaczegóż stało się tak, że jak ja jestem na zwolnieniu, to nie ma w firmie nikogo, kto mógłby robić moją robotę? Odwagi nie miałam powiedzieć, ale pomyślałam i owszem – to pytanie chyba do szefa samego ;) Co mogłam, via internety i maile, wspomogłam pracę swoim niewątpliwym talentem, kreatywnością i zaangażowaniem – a, co se będę komplementów żałowała!
Czyli krótko mówiąc – praca za mną tęskni i przebiera nóżkami w oczekiwaniu na mój powrót. A coś oczami wyobraźni widzę, że stosik rzeczy do zrobienia, to ja będę miała po tym miesiącu niebycia w firmie imponujący.

Czy ktoś pamięta tak zimną wiosnę? Lodowatą, a nawet okraszoną śniegiem? U nas co prawda śnieżku było niewiele, ale mrozu już tak. Cieszyły mnie kwiatowe pąki na wszystkich naszych młodych drzewkach owocowych, a większość zlizał mróz… Jak i hortensje zresztą, yh. A dzisiejszego ranka powaliło gradem, i tak o – jaki to kwiecień plecień? Żadnego lata to on nie przeplata. Z utęsknieniem wypatrujemy majówki, nie tyle ze względu na wolne dni (no ja to ich mam akurat po kokardkę), ale właśnie ze względu na obietnicę zmiany pogody. Tradycyjnie zaplanowaliśmy spotkanie z przyjaciółmi. Stosik na ognicho urósł w ogromną górkę, będzie się działo. O ile nie będzie na ten przykład lało. Albo mroziło.

3 komentarze:

  1. No niestety ale majówka też będzie nieciekawa trochę cieplej w środę , bo aż 15 stopni ciepła :D

    OdpowiedzUsuń
  2. 15 stopni przy 5 to już coś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brrr... Rano znów był przymrozek.

    OdpowiedzUsuń