poniedziałek, 26 czerwca 2017

Witajcie wakacje :)

Lubię poranki wakacyjne.
Tak, to już wakacje, czyli to, za co kocham pracę w oświacie. Wiem, spora część społeczeństwa zazdrości tego wolnego leserom-nauczycielom, którzy w dodatku zarabiają (ponoć) bajońskie krocie, jeśli wierzyć temu co, co jakiś czas wypisują gazety i portale internetowe, zwykle właśnie w okolicach początku lub końca wakacji. Dziwne – w życiu na swoim koncie takiej kasiorki nie widziałam, a zawodowo osiągnęłam najwyższy stopień awansu zawodowego przewidzianego dla belfrów. Tyle zależało ode mnie. Reszta… cóż… może coś zmieni się od września. Ale w sumie ta zmiana troszeczkę zależała ode mnie, troszeczkę od ludzi dobrej woli – w tym wypadku Szefów. Ale o tym na razie sza – aby nie zapeszać.

Póki co cieszę się wakacjami, kosztuję ze smakiem każdy dzień.
Lubię rankiem przespacerować się ścieżynkami mojego malutkiego warzywnika i podpatrywać ile to też od poprzedniego wieczoru podrosły cukinie, czy bazylia. I nazbierać truskawek, by potem spałaszować je z Marko i chłopakami z lodami, albo pod postacią koktajlu.
Uwielbiam kiedy moje dłonie pachną poziomkami. W lipcu będą pachnieć koprem i ogórkami. Zapachy lata w ogródku. Cudowne.
Zachwycają mnie obłoki na błękitnym niebie przeglądające się w oknach naszego domu.
W końcówce czerwca ogród kwiatowy jest taki wybujały…
Bardzo, bardzo lubię ten czas.






I jeszcze kilka wieści do rodzinnej kroniki życia codziennego:
1. Nasz syn Michał 19 czerwca obronił pracę inżynierską na Polibudzie Warszawskiej i tym samym został pierwszym Panem Inżenierem w rodzinie po brzegi pełnej humanistów :)
2. Syn Jędrzej zakończył z powodzeniem rok szkolny i od września można go tytułować Maturzystą.
3. A 24 czerwca ja też zdałam pewien egzamin i mam nowy zawód :) a czy się przyda - jak pisałam wrzesień pokaże :)
3. W środę jadę na wizytę do mojego dermatologa i okaże się, czy przez najbliższy rok dalej będę na blogu smęciła o swojej chorobie, czy wręcz przeciwnie.

Cudnych wakacji życzę Wszystkim moim Czytelnikom :)






3 komentarze:

  1. Mając w rodzinie dwóch nauczycieli zawsze zazdroscilem im lata i możliwości długich wyjazdów. Piękny ogródek. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Belferska piona ;-) uśmiecham się pod nosem czytając o tych bajońskich sumach na naszych kontach :))) Oj, spotkałam się nie raz z pochopnymi ocenami, chyba z zawiści (???)na temat naszego czasu pracy i zarobków. Zwykle puszczam to mimo uszu, ale czasem się wściekam, choć i tak nic to nie daje. Ależ mnie zaciekawiłaś tym "nowym zawodem", bo sama jestem w lekkim rozkroku... jeszcze przyszły rok pracuję, ale później- moja przyszłość jest niepewna, bo reforma wymusiła przekształcenia w mojej gminie, a co za tym idzie- zwolnienia...również myślę o jakiejś "alternatywnej drodze", ale zupełnie nie mam pomysłu, może podpowiesz?.. ;-)
    Pozdrawiam serdecznie ze swojego słonecznego ogrodu :)))
    fiolka

    OdpowiedzUsuń