czwartek, 24 maja 2018

No i...

No i czas Jędrkowych egzaminów maturalnych minął. Teraz już tylko czekanie na wyniki pisemnych - najważniejszych. Jędrek niezadowolony z matmy rozszerzonej (jak większość znajomej mi szkolnej młodzieży), fizyka nawet była łatwa, ale „co z tego jak byłem niedouczony”. Także generalnie doszedł do konkluzji „szkoda, że nie uczyłem się wcześniej”. Skąd ja to znam. Myślę, że wyniki jego rozszerzeń będą o niebo lepsze niż on prorokuje, ale na to trzeba czekać aż do 3 lipca. Tymczasem do południa niemalże, odsypia trzyletnie wstawanie skoro świt, udziela się towarzysko, nocami ogląda rozgrywki NBA.

Mnie pochłania praca w pracy i praca wokół domu. Ciepła wiosna, brak przymrozków powoduje, że wszystko rośnie i kwitnie cudnie. Nie nadążam zachwycać się kwiatami i wyrywać chwastów spomiędzy grządek. Jak również przejadać rukoli i oregano, które dało radę przezimować w ziołowym miniogródeczku. W tym roku, po ośmiu latach od powolnego zagospodarowywania terenu wokół domu, wreszcie widać, że drzewka wystrzeliły w górę, a nawet obsypały się kwieciem, a później owocami, cieszy każda zielona czereśnia, morela, gruszka i jabłka. Może to zasługa naturalnego nawozu od sąsiada Artusia – czyli gołębie, z przeproszeniem, gówienka tak je podgoniły? Stary wiąz, co rośnie na końcu działki też rozbujał w górę i boki, bo wieczorem wcześniej zacienia południowy taras. Domowe kwiaty po zimnej Zośce, która w tym roku zimną nie była, wyekspediowałam już na taras północny – a to nieomylny znak, że lato nadchodzi.
No i dobrze.







2 komentarze:

  1. Aguniaa , ale masz nieprzyzwoitego kaktuska :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, faktycznie kaktus jest pocieszny ;)
      Nawiasem mówiąc jest wiekowy, ma ponad 20 lat :)

      Usuń