czwartek, 21 czerwca 2018

Zmęczona

Upalny, najdłuższy dzień w roku. Wieczorem w powietrzu zawisła burza i tak wisi, nie dając wytchnienia, ani deszczu. Coś tam chwilkę musiało kropnąć, bo na niebie zawisła niemrawa tęcza.

Trawnik suchy...

Jestem bardzo, bardzo zmęczona. Z upragnieniem czekam na jutrzejszy start wakacji. Choć pierwszy tydzień, albo i dwa będę jeszcze pracowała, ale już bardziej na luzie. Skupię się wreszcie na tym, co mam zaległe, nic i nikt nie będzie mnie od tego odciągał. Jak nigdy czuję, że ciężko zapracowałam na te wakacje. Chcę odpocząć nie tylko od nawału obowiązków, ale też od nie zawsze fajnych sytuacji międzyludzkich... Różnych emocji, nie to, że złych, tylko po prostu takich ciężkich, napiętych, bardzo trudnych.

Przewertowałam „swoją” bibliotekę w poszukiwaniu książek, bo zamierzam wreszcie NAPRAWDĘ POCZYTAĆ. Jestem po prostu głodna czytania. Na mojej półeczce przy łóżku leżakują zarówno jakieś tam miłe czytadła, jak i wieczne zaległości (np. „Zły” Tyrmanda, czy „Komu bije dzwon” Hemingway’a). Więcej planów nie mam. Chcę spędzić najbliższe dwa miesiące w najzwyklejszym, nudnym spokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz